Analizy

TydzieńNaRynkach. Monetarne zacieśnianie bykom nie przeszkadza

Na giełdach trwają szampańskie nastroje. Nie mącą ich ani obawy o spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego, ani tym bardziej decyzje banków centralnych, reagujących zmianą polityki na rosnącą inflację.

W ostatnich dniach mieliśmy do czynienia z podwyższoną zmiennością na rynku złota.

Foto: Adobestock

Inwestorzy uważnie obserwujący zmagania banków centralnych z nasilającą się „uporczywą" inflacją, na razie stawiają na giełd, jako środek chroniący kapitał przed erozją i dający nieźle zarobić. Nie niepokoi ich ani zaskakujący zwrot postawy naszej Rady Polityki Pieniężnej, ani spodziewana decyzja Fedu o rozpoczęciu ograniczania skupu aktywów, stanowiąca wstęp do cyklu podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Dane makroekonomiczne są także w polu obserwacji, ale raczej pod kątem działań władz monetarnych, a nie z powodów fundamentalnych. Dewiza, mówiąca że im słabsza gospodarka, tym banki centralne bardziej wstrzemięźliwe w normalizacji swej polityki, wciąż działa. Trudno się dziwić, że w takich warunkach rynek akcji jest preferowaną „przystanią" dla kapitału.

Dobre nastroje mimo słabych danych

Wall Street kontynuowała sekwencję bicia rekordów, patrząc bardziej na wyniki spółek, niż bojąc się podwyżek stóp procentowych, które zaczną się realizować pewnie dopiero w drugiej połowie przyszłego roku, jak dobrze pójdzie. Najsłabiej radził sobie przemysłowy Dow Jones, który do czwartku rósł o „zaledwie" 0,9 proc. S&P500 zwyżkował o 1,6 proc., a Nasdaq mimo niejednoznacznych sygnałów płynących z firm nowych technologii rósł aż o 2,9 proc. Dobre nastroje mimo słabych danych makroekonomicznych panowały także na giełdach naszego regionu. Indeks we Frankfurcie zwyżkował do czwartku o ponad 2 proc., paryski CAC40 rósł o 2,3 proc., a londyński FTSE250, mimo kłopotów brytyjskiej gospodarki szedł w górę o 1,7 proc. Mocny dolar oraz działania Fed nie deprymują specjalnie inwestorów interesujących się rynkami wschodzącymi. MSCI Emerging Markets zwyżkował do czwartku o zaledwie 0,1 proc., ale był w stanie utrzymać się nieco powyżej 50 punktów, powstrzymując sporą przecenę z poprzedniego tygodnia.

Byki dominują na Książęcej

Początek listopada przyniósł na naszym parkiecie kontynuację tendencji wzrostowej, choć rekordów było niewiele. Wydaje się, że jest jeszcze za wcześnie, by ogłosić zakończenie spadkowej korekty, tym bardziej że tygodniową zwyżkę zawdzięczamy w głównej mierze bardzo byczej sesji czwartkowej. Bilans pierwszych czterech dni był niemal identyczny dla wszystkich głównych indeksów i sięgał 1,4–1,5 proc., a zwyżką o 1,7 proc. wyróżnił się wskaźnik średnich firm, który zresztą ustanowił historyczny rekord. Choć uwaga inwestorów była skoncentrowana przede wszystkim na posiedzeniu RPP i konsekwencjach decyzji tego gremium dla sektora finansowego, to jednak kapitał uaktywnił się bardziej w innych segmentach rynku. WIG-banki, głównie wskutek podwyższonej zmienności, do czwartku zwyżkował jedynie o 1,3 proc. W środę po zgodnym z oczekiwaniami podwyższeniu stóp procentowych bankowy subindeks tracił 3,5 proc., niwelując znaczną część zwyżki z poprzedniego piątku. Spośród największych banków najmocniej, o 2,8 proc., w górę poszły akcje Santandera, walory PKO BP zwyżkowały o 2,1 proc., a papiery Pekao traciły 1,7 proc., a więc można mówić o małym rozczarowaniu. Pozytywnie zaskoczył za to sektor energii, którego indeks zwyżkował o 4,4 proc. Akcje Tauronu rosły o 5,7 proc., a PGE o 5,2 proc. Dobrze radził sobie segment paliwowy. Akcje PGNiG drożały o 5,5 proc. papiery Lotosu szły w górę o 3,7 proc., a PKN Orlen – o 3,4 proc. Do poważniejszego odbicia zdają się szykować akcje CD Projektu, które zwyżkowały o 4,2 proc. Wyjście powyżej 180 zł może stanowić pozytywny sygnał, ale do zmiany tendencji droga chyba jeszcze daleka. „Gwiazdą" w gronie blue chips były drożejące o ponad 9 proc. akcje Mercatora, ale to raczej słabe pocieszenie dla ich posiadaczy. Na razie można mówić jedynie o technicznym odbiciu od okrągłego poziomu 100 zł. Na drugim biegunie znalazły się taniejące o ponad 5 proc. akcje Asseco, ale po serii historycznych rekordów nie wydaje się to ani większym problemem, ani tym bardziej sygnałem zmiany długoterminowej tendencji. Ze spadkowej korekty nie mogą wyjść walory JSW, które zniżkowały o 4,5 proc. Powrót powyżej 50 zł okazał się dla byków zbyt dużym wyzwaniem. Nie widać końca kłopotów posiadaczy papierów Allegro. Spadały one do czwartku jedynie o 1,4 proc., ale znalazły się poniżej 45 zł i próba powrotu ponad ten poziom była nieudana. Niektórzy inwestorzy pamiętają zapewne nie tak odległe czasy, gdy walory Allegro wyceniane były powyżej 90 zł. Dla części z nich nie jest to wspomnienie zbyt przyjemne.

Foto: GG Parkiet

Indeksowi średnich spółek w biciu rekordu wydatnie pomogły zwyżki akcji banków, szczególnie Banku Handlowego, drożejących o ponad 8 proc., i Aliora rosnące o prawie 4,5 proc. Ale lokomotyw wzrostu było znacznie więcej. Wyróżniał się Kruk, który po publikacji dobrych wyników finansowych drożał aż o ponad 16,5 proc., ustanawiając nowe maksimum. Mimo niezbyt korzystnych informacji, dotyczących cen surowców, a przede wszystkim gazu, o 6,5 proc. w górę poszły walory Grupy Azoty, co daje nadzieję na bardziej trwałe odreagowanie przeceny, trwającej od wielu miesięcy. Do wzrostowej tendencji powracają papiery Famuru, zwyżkując o prawie 7 proc. Jednym z ciekawszych wydarzeń jest niemal 16-proc. skok notowań walorów Eurocashu. Trwająca od 2013 r. tendencja spadkowa nie jest w najmniejszym stopniu „zagrożona", ale na ostatnie ruchy warto zwrócić uwagę. W poprzednim tygodniu akcje zniżkowały o 13 proc. Wydaje się, że zadziałało techniczne wsparcie w okolicach 10 zł. W segmencie najmniejszych firm gwiazdą okazały się drożejące o ponad 16 proc. papiery Stalproduktu, po tym gdy spółka podała wstępny szacunek wyników, który wskazuje że zysk netto za trzeci kwartał jest prawie czterokrotnie wyższy niż rok wcześniej. Mocne, przekraczające 8,5 proc., wzrostowe odbicie zaliczyły akcje CI Games. Warto zauważyć poprawę trwającą na ich rynku już kilka tygodni.

Surowce w korekcie

Surowcowa hossa najwyraźniej wchodzi w fazę korekty. Spadkowa tendencja CRB Index trwa już trzeci tydzień z rzędu, jednak jej skala jest na tyle niewielka, że o niczym poważniejszym nie można mówić. Trudności z pokonaniem przez ten indeks 240 punktów, które nie są żadnym poziomem oporu, daje jednak do myślenia. W kontekście widocznego już osłabienia koniunktury w globalnej gospodarce taka sytuacja nie powinna dziwić. Można przypuszczać, że gdyby nie wpływ czynników politycznych i logistycznych, wiele surowców, w szczególności energetycznych, byłoby znacznie tańszych. Niemniej jednak analitycy spodziewają się dalszego wzrostu cen. W przypadku ropy naftowej w grze jest poziom 100 dolarów za baryłkę i to w nieodległym czasie. Skoro już mowa jest o kryzysie energetycznym, to zagrożenie w przypadku realizacji pesymistycznego scenariusza jest bardzo poważne, z istotnymi konsekwencjami dla kondycji gospodarki.

Na razie notowania ropy także znalazły się w korekcie. WTI taniała do czwartku o ponad 6 proc., schodząc zdecydowanie poniżej 80 dolarów za baryłkę, czyli o około 7 dolarów w ciągu zaledwie kilku dni. Poza wspomnianymi czynnikami politycznymi i makroekonomicznymi, wpływ na tak dużą przecenę surowca miały informacje o wzroście zapasów w Stanach Zjednoczonych oraz niepewność co do działań OPEC. Kartel na razie nie pali się do bardziej poważniejszego zwiększania limitów wydobycia, ale można prawdopodobnie spodziewać się takiej decyzji wraz z dalszym wzrostem cen. W każdym razie mamy największy tygodniowy spadek notowań od sierpnia. Cena europejskiego brenta zbliżyła się do 80 dolarów za baryłkę, czyli do poziomu najniższego od pierwszych dni października. Warto zwrócić uwagę na fakt, że spadek cen ropy ma miejsce w warunkach ponownego skoku notowań węgla i gazu. Węgiel drożał w ostatnich dniach o prawie 10 proc., a gaz zwyżkował o 6 proc., ale na razie można mówić jedynie o odreagowaniu niedawnej silnej przeceny. Mocno w dół szły także ceny uranu.

Na obawy dotyczące perspektyw globalnej koniunktury może wskazywać rozwój wydarzeń na rynku metali przemysłowych. Od niedawnego szczytu kontrakty terminowe na miedź poszły w dół o prawie 9 proc., a w skali czterech pierwszych dni minionego tygodnia o niemal 1,5 proc. W ciągu trzech kolejnych tygodni zredukowany został w całości skok z połowy października, można więc na razie mówić co najwyżej o powrocie trendu bocznego, ale z technicznego punktu widzenia do niedźwiedziej perspektywy skłania formacja podwójnego szczytu. Podobnie jak zejście kontraktów poniżej 440 centów za funt. Poważniejszych problemów można spodziewać się w okolicach 400 centów za funt. Mimo wyhamowania tendencji spadkowej, podobnie wygląda sytuacja na rynku aluminium, które w ciągu poprzednich dwóch tygodni potaniało o ponad 15 proc. Notowania rudy żelaza poszły w dół o ponad 7 proc. Ustabilizowała się sytuacja na rynku palladu i platyny. Notowania obu tych metali idą od kilku tygodni w bok, w ostatnich dniach zwyżkując po kilka dziesiątych procent.

Z oczywistych względów, wynikających z oczekiwania na posiedzenie Fedu, w ostatnich dniach mieliśmy do czynienia z podwyższoną zmiennością na rynku złota. Notowania kruszcu najpierw zbliżały się do 1750 dolarów za uncję, by w czwartek atakować poziom 1800 dolarów. W efekcie mamy kontynuację tendencji bocznej. Bykom wciąż zbytnio nie przeszkadza mocny dolar, a wsparcie zdają się czerpać z przebiegu procesów inflacyjnych.

Na rynku towarów rolnych sytuacja jest ostatnio dość zróżnicowana, ale główna tendencja jest wzrostowa. W ostatnich dniach taniała pszenica, kukurydza i soja, ale wyliczany przez FAO indeks cen żywności osiągnął w październiku poziom najwyższy od dziesięciu lat.

Roman Przasnyski, analityk rynków finansowych

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.