Analizy

Rynek złota inwestycyjnego wyhamował

Rynek złota inwestycyjnego wyhamował. Po udanym I kwartale popyt na sztabki wyhamował – oceniają dystrybutorzy. By utrzymać sprzedaż, firmy godzą się na niższe marże. Wszyscy liczą, że odbicie notowań złota w dolarach skłoni klientów do zwiększenia zakupów.
Foto: Bloomberg

– Oczekujemy, że zainteresowanie kruszcem w Polsce utrzyma się na wysokim poziomie i rynek odnotuje wzrost względem roku poprzedniego. Biorąc pod uwagę dynamikę sprzedaży w I kwartale, podtrzymujemy szacunek wielkości rynku na 5,5 tony w całym roku – deklaruje Mariusz Malec, prezes wybierającej się na NewConnect Mennicy Wrocławskiej.

Rynek złota inwestycyjnego w Polsce raczkuje. W 2011 r. sprzedano około 3 ton sztabek i monet bulionowych (o ich wartości decyduje waga) wobec około 1,5 tony rok wcześniej.

Mennica Polska na czele

Liderem na rynku pozostaje giełdowa Mennica Polska. – I kwartał był bardzo udany, sprzedaliśmy osobom fizycznym 400 kg złota wobec około 180 kg rok wcześniej. Wprowadziliśmy też własne monety bulionowe – w ciągu pięciu tygodni sprzedaliśmy ich około 300. To dużo, ponieważ produkt dopiero co wchodzi na rynek – mówi Mariusz Przybylski, rzecznik spółki.

Lidera coraz szybciej ściga Mennica Wrocławska. Spółka w I kwartale sprzedała prawie 350 kg kruszcu, podczas gdy w całym 2011 r. (firma rozpoczęła działalność w lutym) było to pół tony. – Sprzedaż była na tym samym poziomie, co w końcówce ubiegłego roku, czyli bardzo dobrym – ocenia Malec.

Obecna od niedawna na małej giełdzie Grupa Mennice Krajowe sprzedała w ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku około 70 kg kruszcu.

– W I kwartale sprzedaż była nieznacznie mniejsza w stosunku do ubiegłego roku – mówi Bartosz Wojtczak, główny analityk spółki Inwestycje Alternatywne Profit, która również szykuje się do debiutu na NewConnect. Nie ujawnia jednak żadnych szczegółów. W całym 2011 roku firma sprzedała około 65o kg złota.

Marże w dół

– Popyt na złoto zmalał, już w kwietniu i maju był nieco niższy. Wynik I kwartału będzie trudny do powtórzenia, ale będziemy mieć wzrost wobec I kwartału 2011 r. Charakterystyczne dla tego roku jest także to, że spadają marże – mówi Przybylski. Podkreśla jednak, że Mennica Polska jako jedyna  produkuje sprzedawane sztabki, dzięki czemu ma dwie marże – jako producent oraz detalista. W ostatnim czasie firma mogła sobie pozwolić na czasową promocję i sprzedaż pięciogramowych sztabek bez marży handlowej.

– Popyt na złote sztabki i monety inwestycyjne zmniejszył się na całym świecie. Nasza firma nie odczuła tak bardzo tego spowolnienia, ale rzeczywiście popyt nieznacznie się zmniejszył – twierdzi Bartłomiej Knichnicki, prezes Grupy Mennice Krajowe.

– Ostrożność klientów zaczęliśmy obserwować w okolicach marca i kwietnia. Światowe trendy spowodowały, że większość inwestorów postanowiła odłożyć decyzję o zakupie złota, czekając na jeszcze większą przecenę. Uważamy, że warto wykorzystać ten moment na zakupy – mówi Malec. Z uwagi na to, że z roku na rok rośnie koszt wydobycia złota, jest mało prawdopodobne, by notowania osunęły się do poziomu kilkuset dolarów za uncję.

– W II kwartale obserwujemy znaczące zwyżki sprzedaży – przekonuje Wojtczak.

Trend się odwróci?

Według średniej agencji Bloomberg kurs złota na koniec II kwartału ma wynieść 1,7?tys. USD, a na koniec tego roku – 1,84 tys. USD/oz. Dla polskich inwestorów równie kluczowy jest kurs dolara.

Od ostatniego szczytu notowań z końca lutego, złoto potaniało już o niemal 12 proc., do 1,57 dolarów za uncję. Licząc w naszej walucie kurs kruszcu przestał spadać na początku kwietnia, a od końca długiego majowego weekendu metal podrożał o 5,5 proc., do 5,48 zł.

– Oczekujemy, że korekta cen złota powoli się kończy. W efekcie wraz ze wzrostem cen będzie się zwiększał popyt. Szacujemy, że cena złota powinna przebić poziom 1,9 tys. USD za uncję do końca tego roku – ocenia Knichnicki.

– Mamy prognozy z różnych instytucji, mówiące o kursie złota od 1,4 tys. do 2,5 tys. USD/oz. Sądzimy jednak, że w ciągu kilku miesięcy nastąpi wzrost notowań – wobec obecnego poziomu. Pamiętajmy, że w Polsce – ze względu na słabego złotego – kruszec ciągle utrzymuje wysoką cenę – twierdzi Przybylski.

– Wydawałoby się, że kryzys spowoduje brak albo przynajmniej znaczne zmniejszenie wolnych środków przeznaczanych na inwestycje, jednakże wbrew pozorom zainteresowanie metalami szlachetnymi rośnie. Kwestia grecka, kolejne rundy dodrukowywania pieniędzy, doniesienia o przewidywanym, drugim dnie kryzysu – wszystko to owocuje ucieczką do „bezpiecznej przystani", którą niewątpliwie jest złoto – twierdzi Wojtczak. – Eksperci przewidują, że rynki finansowe czekają kolejne wstrząsy. Mówi się, że jesienią warto będzie mieć złoto w swoim portfelu – podsumowuje.

Mocne spadki u liderów

Jak szacuje World Gold Council, w I kwartale globalny popyt na złoto inwestycyjne – sztaby i monety – skurczył się o prawie 17 proc., do 405,6 tony. Prawdziwe tąpnięcie – o 46 proc. – nastąpiło w Indiach. Przyczyną było m.in. zwiększenie cła na kruszec – dodajmy, że wprowadzono również podatek na złotą biżuterię.

Liderami w Europie tradycyjnie pozostają Niemcy i Szwajcarzy. Także i tutaj popyt na sztabki i monety mocno się skurczył – o odpowiednio 43,4 i 28,4 proc. – rok wcześniej inwestorzy chętniej lokowali w kruszec, straszeni kłopotami w strefie euro.

Od połowy listopada 2008 r. do początku września 2011 r. złoto nieprzerwanie drożało – w sumie o 166 proc., do 1895 USD za uncję – ten poziom to historyczny rekord. Od tamtej pory notowania mocno się wahają. Analitycy są jak zwykle podzieleni, jeśli chodzi o prognozy. Średnia oczekiwań zebranych przez Bloomberg mówi o 1840 USD za uncję na koniec roku, jednak widełki są bardzo szerokie. Podczas gdy analitycy Erste spodziewają się 2188 USD, eksperci National Australia Bank tylko 1500 USD/oz.

Ró­żni­ce kur­so­we po­wo­du­ją, że wy­kres no­to­wań zło­ta w na­szej wa­lu­cie wy­glą­da nie­co ina­czej – a w ostat­nich dniach du­żo ko­rzyst­niej. War­to pa­mię­tać, że in­we­sty­cja w zło­to – zwłasz­cza w po­sta­ci szta­bek – nie jest krót­ko­ter­mi­no­wa. Na ra­zie ry­nek jest na ty­le ma­ło płyn­ny, że kru­szec sprze­da­je się spół­ce, od któ­rej zo­stał na­by­ty. Ze wzglę­du na ma­rże i opła­ty – ku­pu­je się go znacz­nie dro­żej, niż wy­no­szą je­go bie­żą­ce no­to­wa­nia w Lon­dy­nie, a sprze­da­je spo­ro ta­niej (tu do­cho­dzi do­dat­ko­wo 2-proc. po­da­tek od czyn­no­ści cy­wil­no­praw­nych).


Wideo komentarz