Oczywiście rodzi to negatywne konsekwencje dla gospodarek zarówno Azji, jak i Europy i naturalnie prowadzi do odpływu kapitału z rynków i walut rynków wschodzących. Ostatnie dni wydają się potwierdzać, że kryzys nie zostanie zażegnany prędko. Amerykanie wysłali okręty wojenne z tysiącami piechoty morskiej - płynąć będą z Okinawy do Iranu jeszcze przez ok. 1,5 tygodnia. Przez ten czas Cieśnina niemal na pewno będzie zamnięta. Trump w odezwie do sojuszników przekazał, że Stany Zjednoczone potrzebują pomocy NATO w odblokowaniu i utrzymaniu pokoju w Ormuz - a niebawem prawdopodobnie także na Morzu Czerwonym i Cieśninie Bab-Al Mandab. 

Możemy odczytać to jako sygnał, że konflikt trwał będzie raczej przez kilka miesięcy, a nie tygodni - oraz, że utrzymanie swobodnej żeglugi zależne będzie od determinacji i zdolności Iranu do zakłócania tam dostaw oraz umiejętności marynarki wojennej do radzenia sobie z pociskami przeciwokrętowymi oraz dronami morskimi. Naturalnie nie napawa to optymizmem co do szybszego zakończenia konfliktu. Ropa utrzymuje się powyżej 100 USD za baryłkę i mimo nieco lepszych nastrojach na parkietach Azji czy Europy - obawy o kryzys gospodarczy i przede wszystkim - energetyczny są uzasadnione tak długo, jak drożność Cieśniny Ormuz stoi pod znakiem zapytania. 

Warto mieć na uwadzę, że cieśniny Ormuz i Bab-Al Mandab odpowiadają za ok. 25% światowych dostaw ropy i prawdopdoobnie obie będą wymagały obecności oraz aktywności zachodniej marynarki wojennej, by zapewnić stabilność dostaw. Pewne jest jednak, że stawki za fracht i tak wzrosną w ślad za wzrostem ryzyka - niezależnie od rezultatów. Impuls inflacyjny - nawet jeśli lekki, niemal na pewno się pojawi. Dopóki koniunktura globalnej gospodarki pozostaje solidna i daleka od recesji - istnieje miejsce dla wzrostów cen ropy. Zwłaszcza przy ograniczonej podaży surowca.

Para USD/PLN ma za sobą skok o blisko 10% w relatywnie krótkim czasie i próbuje odwrócić trend na fali obaw o koniunkturę Starego Kontynentu i prawdopodobnie dłuższą pauzę w obniżkach stóp Rezerwy Federalnej. Jeśli do zakończenia wojny z Iranem jednak dojdzie, a kryzys w Ormuz zostanie oddalony, możemy oczekiwać powrotu do przedwojennej, spadkowej tendencji. W relacji do euro złoty osłabił się mniej, ponieważ strefa euro pozostaje w gruncie rzeczy podatna na to samo, lub nawet większe ryzyko kryzysu energetycznego. Przed południem w poniedziałek za dolara płacimy 3,72, za euro 4,26 a za franka szwajcarskiego 4,72.

Eryk Szmyd Analityk rynków finansowych XTB