Jeszcze przed weekendem rynki były przekonane, że dojdzie do uderzenia na Iran, gdyż gromadzenie zasobów wojskowych przez USA w regionie było zbyt oczywiste, a negocjacje sprawiały wrażenie fasadowych. Jednak część inwestorów liczyła zapewne na powtórkę z 2025 roku, kiedy to odwet Iranu był symboliczny a chęć tamtejszego reżimu do eskalacji niewielka. Teraz jednak, wobec zagrożenia egzystencjonalnego jest zupełnie inaczej, co powoduje nieobliczalność sytuacji, brak czytelnej strategii atakujących i w konsekwencji rosnące napięcie na rynku.
O ile spadki na Wall Street są na razie umiarkowane, europejskie rynki (plus Korea i Japonia) obrywają znacznie mocniej. Wiadomo było od początku, że potencjalnie największym problemem będzie logistyka surowców energetycznych i właśnie taki negatywny scenariusz się materializuje. Wobec zagrożenia ostrzałem statki nie podejmują prób przepłynięcia przez cieśninę Ormuz, a to z kolei powoduje ograniczenia produkcji (wobec braku fizycznej możliwości transportu surowca). Cena ropy Brent od piątku wzrosła o blisko 20%, ale znacznie poważniejsza jest sytuacja na rynku gazu LNG, gdzie Katar zaprzestał produkcji i eksportu. Dotknięte są tym właśnie Europa i Azja. W Europie dodatkowo zapasy gazu są bardzo niskie po wyjątkowo mroźnej zimie i brak powrotu surowca na rynek może wkrótce odbić się na ograniczeniach dla przemysłu.
W tej sytuacji obserwujemy wyraźne osłabienie europejskich walut, a w takich okolicznościach złoty zazwyczaj radzi sobie wyjątkowo słabo i nie inaczej jest tym razem. Mamy zatem nie tylko osłabienie euro wobec dolara, ale też skokowy ruch na kursie EURPLN, gdzie wcześniej obserwowaliśmy dużą stabilność. O ile takie ruchy są często chwilowe i bywają dość szybko odwracane, kluczem jest sytuacja na Bliskim Wschodzie.
Z punktu widzenia obradującej dziś Rady Polityki Pieniężnej rosnące ceny surowców plus skokowe (choć na razie jeszcze umiarkowane) osłabienie złotego to ewidentny czynnik pro-inflacyjny. Z wypowiedzi prezesa wynikało, że o ile projekcja nie pokaże niczego alarmującego Rada obniży stopy, jednak w tej sytuacji znacznie bardziej rozsądne byłoby wstrzymanie się z decyzją. Należy bowiem pamiętać, że Rada już dość mocno obniżyła stopy w ubiegłym roku i te obniżki nadal wpływają stymulująco na gospodarkę.
Poza decyzją RPP inwestorzy czekać będą dziś także na raporty z USA: ADP (rynek pracy, 14:15) i ISM (aktywność w usługach, 16:00), ale naturalnie śledzone są przede wszystkim doniesienia z Bliskiego Wschodu. O godzinie 7:50 euro kosztuje 4,29 złotego, dolar 3,69 złotego, funt 4,93 złotego, zaś frank 4,73 złotego.