– To absolutnie nie czas, by Orange wyzbywał się akcji polskiej spółki – powiedział „Parkietowi" Bruno Duthoit, powołany w czwartek na stanowisko prezesa Telekomunikacji Polskiej.
Duthoit: rynek może zyskiwać na wartości
– Polska jest dla Orange bardzo ważnym rynkiem. Nawet, jeśli jest on trudny ze względu na dojrzałość i ogromną konkurencję, intencją grupy jest pozostanie na nim i szukanie dróg rozwoju – zapewniał Duthoit.
Tak odpowiedział na pytanie, czy nie nadszedł przypadkiem czas, aby główny akcjonariusz polskiego telekomu przymierzył się do zmiany zaangażowania w spółkę. Duthoit uniknął natomiast odpowiedzi na pytanie, czy Orange może dokupywać papierów TP.
Po tym, jak kurs akcji notowanej w Warszawie spółki spadł pod koniec 2012 roku i na początku 2013 roku o kilkadziesiąt procent za sprawą nagłej zmiany polityki dywidendowej, pojawiły się głosy, że Francuzi mogą wykorzystać tę sytuację.
Duthoit nie utożsamia się z wizerunkiem specjalisty od restrukturyzacji. Jak podkreśla, prowadził ostatnio dla Orange start-upy i szybko rozwijające się firmy. Liczy, że uda mu się doprowadzić do wzrostu przychodów Grupy TP.
– W Polsce sytuacja jest specyficzna, bo w wyniku decyzji regulatora spadek wartości rynku był znaczący, pomimo przyzwoitej sytuacji gospodarczej kraju. Dlatego sądzę, że bywć może osiągnęliśmy najniższy pułap wartości rynku telekomunikacyjnego. Jeśli polski PKB rósłby w kolejnych latach o 2–3 proc. rocznie, to – pomijając efekty regulacji – potencjalny wzrost wartości rynku szacowałbym na połowę tego, czyli 1,0–1,5 proc. To możliwe, jeśli rozważając o rynku, weźmiemy pod uwagę także usługi IT dla firm, które dobrze się rozwijają – powiedział Duthoit.
Rozłucki: TP być może wejdzie w bankowość
Bruno Duthoit jest prezesem TP od wczoraj. To właśnie w czwartek walne zgromadzenie akcjonariuszy Telekomunikacji Polskiej (grupa Orange) powołało do rady nadzorczej byłego już dziś prezesa telekomu Macieja Wituckiego. Oprócz tego menedżera (kierował TP przez blisko 7 lat), do rady wszedł również dyrektor marketingu całej grupy Orange – Jean-Marie Culpin.
Wczorajsze zgromadzenie akcjonariuszy było krótkie.
Pytania miał jeden akcjonariusz: dawny pracownik. Chciał wiedzieć, jaki pożytek odniesie z tytułu powołania Macieja Wituckiego do rady jako współudziałowiec firmy. Wskazywał na spadek przychodów i zysków TP w ciągu jego kadencji.
Odpowiedział mu jeden z członków rady, były prezes GPW. – Doświadczenie bankowe jest potrzebne na tym etapie rozwoju Telekomunikacji Polskiej, która być może wejdzie w inne obszary niż połączenia telefoniczne (upraszczając oczywiście) – mówił Wiesław Rozłucki. – Niezwykle cennym aktywem dla każdej rady nadzorczej jest posiadanie eksmenedżera. Widzę bardzo często, że jeśli jest dialog między zarządem a radą nadzorczą, strony się nie rozumieją. Gdy w radzie jest eksmenedżer, obie strony wiedzą, o co chodzi – dodawał były szef GPW.
279 akcjonariuszy
Podczas głosowania ws. powołania do rady nowych członków sala nie była jednomyślna. Przeciwko uzupełnieniu jej o Culpina oddano 20,1 mln głosów, wstrzymało się 46,48 mln głosów. W przypadku Macieja Wituckiego rozkład głosów wyglądał analogicznie. Żaden z akcjonariuszy nie wstał jednak i nie zgłosił formalnego protestu do uchwał. Za kandydaturami oddano 862,55 mln głosów, podczas gdy wszyscy zebrani dysponowali 929,2 mln (Telekom ma łącznie 1,3 mld akcji). W sumie na wczorajszym zgromadzeniu obecnych było 279 akcjonariuszy.
Wywiad z prezesem Brunem Duthoitem w poniedziałkowej „Rzeczpospolitej" i tygodniku „Bloomberg Businessweek Polska"