Będzie pan kandydował na stanowisko prezesa Lubelskiego Węgla?

 

Zbigniew Stopa:

Doborem kandydatów zajmie się firma headhunterska i to ona wskaże Radzie Nadzorczej konkretne propozycje.

Ale rynek wskazuje pana jako potencjalnego kandydata...

Bogdanka to specyficzna spółka bardzo różniąca się  np. od śląskich kopalń, gdzie  warunki wydobycia są inne, a 80 proc. problemów to właśnie wydobycie. Tę spółkę trzeba dobrze znać. Dlatego z mojego punktu widzenia  z pewnością wartościowym kandydatem będzie osoba znająca  i rozumiejąca specyfikę Bogdanki.

Do czasu wyboru nowego prezesa to pan kieruje pracami zarządu.

Ostatnie zawirowanie wokół zmian personalnych nie mają wpływu na bieżącą działalność spółki. Inwestycje idą zgodnie z harmonogramem. A IV kw. to czas ważnych decyzji, rzutujących na wyniki nie tylko 2013, ale i 2014 r.  Do tej pory byłem praktycznie pierwszym zastępcą prezesa i objęcie przeze mnie sterów w Bogdance odbyło się w sposób płynny i bezproblemowy. .

Czy rada nadzorcza i zarząd były skonfliktowane?

To dwa osobne ciała korporacyjne, które mają jeden cel – działać dla dobra spółki. Różnice zdań to normalna sprawa, ale to nie może burzyć działalności spółki.

Jak pan skomentuje słowa byłego prezesa o tym, że został odwołany, bo nie przyjął korupcyjnej propozycji i nie godził się na ustawianie przetargów?

Podczas posiedzenia rady nadzorczej, gdy został  odwołany były momenty, że rozmawiał sam z radą, więc trudno mi coś powiedzieć. Ale od takich spraw jest prokuratura.