W grudniu kończą się dwie największe umowy na dostawy ropy naftowej do PKN Orlen. Chodzi o trzyletnie kontrakty realizowane od styczniu 2010 r. z firmami Mercuria Energy Trading (zakup 4,8 mln ton ropy) oraz Souz Petrolium (4,8 mln ton). Orlen jeszcze w tym roku planuje podpisanie nowych kontraktów na kolejne lata, więc już negocjuje z traderami na Wschodzie. – Rozpoczynamy już proces kontraktacji nowych wolumenów, 800–900 tys. ton miesięcznie – ujawnia Jacek Krawiec, prezes Orlenu.
70 mln baryłek rocznie
Będzie to prawdopodobnie jeden z największych kontraktów na dostawy surowca zawarty przez polską spółkę i na pewno najbardziej istotny dla samego koncernu z punktu widzenia zaopatrzenia w surowiec. Płocka firma w 2011 r. przerobiła ponad 14,5 mln ton ropy, cała grupa zaś – 27,8 mln ton.
Dlatego olbrzymie znaczenie ma to, na jakich warunkach uda się podpisać umowę. Pytanie jest o tyle zasadne, że w przypadku dostaw ropy ze Wschodu negocjacje zawsze były trudne. Teraz problemy mogą się spotęgować ze względu na ostatnie roszady na rosyjskim rynku paliwowym, m.in. fuzji państwowego Rosnieftu z TNK-BP.
Prezes Krawiec nie odpowiada wprost na pytanie, czy zaistniała sytuacja będzie skutkowała wyższymi marżami płaconymi wschodnim pośrednikom za surowiec. Pytany o prawdopodobną wartość nowych umów, odpowiada: – Mowa jest o wolumenach do 10 mln ton ropy naftowej, czyli 70 mln baryłek rocznie, które pomnożone przez 100 USD za baryłkę dają wartość 7 mld USD rocznie. Jeśli kontrakty byłyby – jak do tej pory – trzyletnie, to ich wartość może sięgnąć 20 mld dolarów (przy obecnym kursie byłoby to około 64 mld zł – red). – wylicza Jacek Krawiec.
Będzie niższy rabat
Kamil Kliszcz z DI BRE Banku ocenia, że przetasowania na rynku paliw w Rosji nie będą miały bezpośredniego wpływu na wartość kontraktowanej teraz przez PKN Orlen ropy. Jednak roszady na rynku rosyjskim zmieniły także układ sił wśród pośredników, od których nasza spółka kupuje surowiec i wpływ pośredni na cenę może wystąpić. – Na pewno te negocjacje?nie będą należały do prostych. Ostateczna wartość kontraktów będzie zależała od tego, z kim zarząd Orlenu podpisze umowy – podkreśla analityk.
Zdaniem Flawiusza Pawluka z UniCredit CAIB ze względu na sytuację w Rosji istnieje ryzyko, że PKN Orlen otrzyma niższy niż dotąd rabat. – Ale płocki koncern nigdy dotąd nie ujawnił, jakiego rzędu dostaje dyskonto, więc nawet jeśli ten wpływ wystąpi, to będzie dla postronnych niezauważalny – zaznacza Pawluk.
Według niego realne zagrożenie wyższych cen ropy sprowadzanej ze Wschodu pojawi się dopiero w 2014–2015 roku, kiedy rosyjskie rafinerie zakończą pierwsze inwestycje mające na celu dostosowanie jakości wytwarzanych przez nie paliw do norm europejskich. Ma to znaczenie o tyle, że Kreml zachęca już dziś do ograniczania eksportu surowej ropy, a zwiększenia sprzedaży produktów gotowych. Dlatego zdaniem Pawluka PKN Orlen powinien się starać wynegocjować teraz dłuższe niż trzyletnie kontrakty. – Pośrednicy mogą być jednak niechętni – przewiduje analitykUniCredit CAIB .