Zarząd i rada nadzorcza PKN Orlen już kilka dni temu zaakceptowały i podjęły stosowne uchwały w sprawie zawarcia przez płocki koncern umowy z Williamsem na sponsoring tego brytyjskiego zespołu Formuły 1. Umowa jest tak skonstruowana, że spółka wspiera zespół finansowo pod warunkiem, że Robert Kubica będzie jednym z dwóch jego podstawowych kierowców - mówi nasz informator mający wiedzę o prowadzonych dotychczas w tej sprawie rozmowach.
Dodaje, że oficjalnie porozumienie zostanie ogłoszone i podpisane w przyszłym tygodniu, prawdopodobnie w czwartek, 29 listopada. Ustalono je wstępnie na ten dzień, gdyż jest to pierwszy możliwy termin, w którym w jednym miejscu (zapewne w Warszawie) mogą zebrać się kluczowi przedstawiciele Williamsa, zarządu PKN Orlen i oczywiście sam Kubica.
Czytaj także: Operacja „Powrót Kubicy”
- Wartość umowy sponsoringu nie zostanie oficjalnie ogłoszona. Prawdą jest jednak, że jej wartość oscyluje w okolicach 10 mln euro - twierdzi nasze źródło. Dodaje, że za te pieniądze m.in. na bolidach Williamsa, strojach kierowców i całego zespołu oraz w pit stopie będzie umieszczone sztandarowe logo Orlenu z symboliczną czerwoną głową orła. Płocki koncern będzie jednym z kilku głównych sponsorów brytyjskiego zespołu. Dzięki temu chce m.in. pokazać, że aspiruje do czołówki globalnych firm paliwowych.
- Na podstawie tej umowy Kubica na pewno będzie jeździł w wyścigach Formuły 1 w 2019 r. Jest też opcja, że będzie kierowcą Williamsa w kolejnym sezonie ale nie jest to już obwarowane tak szczegółowymi zapisami jak te dotyczące przyszłego roku - podaje nasz informator.
Umowa którą zawrze PKN Orlen z Williamsem to przede wszystkim zasługa Daniela Obajtka, prezesa płockiego koncernu. Ponad miesiąc temu prowadził on m.in. negocjacje z Kubicą. Wówczas spółka oficjalnie poinformowała, że rozmowy miały na celu omówienie perspektyw i potencjału rozwoju sportów motorowych, które od wielu lat pozostają w kręgu ścisłych zainteresowań PKN Orlen. Dziś Obajtek już oficjalnie sugeruje, że będzie dalszy ciąg tego zdarzenia. - Brawo Robert! To Twój powrót na szczyt. Jedziemy dalej! W najbliższych dniach złożę osobiste gratulacje - napisał na Twitterze Obajtek pod oficjalną informacją Williamsa o tym, że Kubica będzie jeździł w jego zespole.
Rozmowa
dr hab. Jacek Kall , ekspert brandingu, dyrektor Instytutu Zarządzania Wyższa Szkoła Bankowa w Poznaniu
PKN Orlen ma zostać sponsorem zespołu F1 Williamsa, w którym ma występować Robert Kubica. Czy to dobry ruch ze strony koncernu- jakie mogą być korzyści z tej współpracy potentata paliwowego z F1?
W tego typu decyzjach, jak sponsorowanie określonej dyscypliny, klubu czy sportowca uwzględnia się kilka kwestii, wśród których kluczowe to: spójność fanów dyscypliny czy sportowca z docelowym klientem danej marki; skojarzenia, jakie wywołuje dyscyplina i sportowiec oraz ich spójność z założonym wizerunkiem marki, a także zasięg widowni, jaki osiąga się w efekcie transmitowania przez media masowe danych wydarzeń sportowych. Odnieść można wrażenie, że w przypadku Formuły 1 i Roberta Kubicy PKN Orlen ma szansę na swoisty ‘hat-trick’ – popularna dyscyplina wśród wielu zmotoryzowanych, znany i popularny (poza Polską pewnie bardziej w przeszłości niż dziś) sportowiec; logiczny związek z kategorią produktową i potencjalnie atrakcyjny dla marki paliwowej zbiór skojarzeń z F1 oraz olbrzymia widownia telewizyjna. A wszystko to, na rynkach dla Orlenu kluczowych. Oczywiście pozostaje pytanie, ile bycie sponsorem F1 i Kubicy kosztuje i czy za analogiczny budżet można zbudować podobny poziom rozpoznawalności marki i podobne skojarzenia na przykład w Niemczech, gdzie Orlen walczy o udziały rynkowe.
Czy taka współpraca wiąże się z jakimś ryzykiem i jakim?
Oczywiście ryzyko jest – to brak „wyników” ze strony teamu Williamsa czy Roberta Kubicy. W dłuższej perspektywie forma i kondycja zdrowotna sportowca zawsze pozostają niewiadomą. Zagrożenie może pojawić się także w wyniku ujawnienia jakichś skandali w gronie organizatorów Formuły 1 czy też skandali w życiu samego sportowca. Pewnym jest także, że pożądane efekty w zakresie rozpoznawalności i image Orlenu budowane będą także na rynkach, na których marka ta jest nieobecna. A zatem w jakiejś części budżet wydany zostanie na marne.
Jak tych ryzyk wizerunkowych uniknąć?
Na pewno jest to kwestia odpowiednich klauzul w umowach sponsorskich, jakie podpisuje się ze sportowcem i klubem. To też kwestia monitorowania efektów w odniesieniu do marki – jak to widzą i oceniają klienci Orlenu, na wszystkich kluczowych rynkach. Ale, jak zawsze w biznesie, ryzyka nie da nie zredukować do zera.
Rozmawiała Anita Błaszczak