Już dawno na warszawskim parkiecie nie było tak zielono. W minionym tygodniu kilkuprocentowy wzrost zaliczyły wszystkie główne indeksy GPW pokonując po drodze ważne poziomy oporów. WIG20 odbił się w końcu od bariery 2300 pkt i na zakończenie piątkowej sesji znalazł się powyżej okrągłego poziomu 2400 pkt. Wskaźnik szerokiego rynku zwyżkował do 48 270 pkt i jest o włos od czerwcowego szczytu 48 572 pkt. Bardzo dobrze radziły sobie również małe i średnie spółki. Wskaźnik mWIG40 przebił się w piątek przez czerwcowe maksimum 2991 pkt i dotarł w porywach do 3013 pkt. Po raz ostatni indeks był tak wysoko w czerwcu 2008 r. Na nowe tegoroczne rekordy wspiął się również sWIG80, który zanotował w piątek poziom maksymalny 12 157 pkt. Z technicznego punktu widzenia mWIG40 oraz sWIG80 wchodzą w nową fazę hossy, która rozpoczęła się w czerwcu ubiegłego roku, a szeroki rynek i blue chips ciągle walczą o powrót do długoterminowych zwyżek. Źródeł ostatniego wzrostu szukać należy w dobrych danych makroekonomicznych z gospodarek amerykańskiej i polskiej. W środę okazało się, że w II kwartale PKB USA wzrósł o 1,7 proc., czyli o 0,7 pkt proc. więcej niż oczekiwano (w ujęciu rocznym). Mało tego, w piątek okazało się, że bezrobocie za oceanem spadło w lipcu do 7,4 proc. Na fali dobrych odczytów S&P500 ustanowił w minionym tygodniu rekord wszech czasów 1707 pkt i pośrednio wyznaczył kierunek ruchu również rodzimym wskaźnikom. Ale oprócz amerykańskiego optymizmu, naszych inwestorów do sypnięcia groszem zachęciła też poprawa w polskiej gospodarce. Zasygnalizował ją czwartkowy odczyt PMI dla przemysłu, który wyniósł 51,1 pkt. Był to pierwszy odczyt powyżej 50 pkt od marca ubiegłego roku.