Reklama

Letni rajd trwa w najlepsze

Na większości parkietów dominują byki. Choć zwyżkowa tendencja nie ma zbyt silnych podstaw fundamentalnych, na razie nikogo to nie martwi.

Publikacja: 15.08.2016 17:06

Letni rajd trwa w najlepsze

Foto: Bloomberg

Nie widać sygnałów ewentualnej korekty, ale z jej nadejściem trzeba się liczyć. Klucze do kontynuacji zwyżki nieodmiennie dzierżą banki centralne.

Frankfurt ściga się z Londynem

Nieprędko dowiemy się, kto na Brexicie straci, a kto zyska. W oczekiwaniu na rozstrzygnięcie tej kwestii, możemy emocjonować się rywalizacją między dwoma głównymi europejskimi parkietami. Na razie w większości konkurencji przewagę ma Londyn, ale Frankfurt ostatnio wyraźnie przyspiesza. Od początku roku FTSE100 zyskuje prawie 11 proc., podczas gdy DAX wychodzi na zero. Ten pierwszy w miniony czwartek plasował się na poziomie najwyższym od czerwca ubiegłego roku i do kwietniowego szczytu brakuje mu niespełna 3 proc. DAX zbliżył się do wartości z ostatniego dnia grudnia 2015 r., a dystans dzielący go od rekordu wynosi aż 15 proc. Jeśli przyjąć, że na koniunkturę giełdową istotny wpływ ma kondycja i perspektywy gospodarki, warto raczej stawiać na wskaźnik z Frankfurtu. Prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego dla dynamiki niemieckiego PKB na przyszły rok sięgają co prawda skromnych 1,2 proc., a oczekiwania dla Wielkiej Brytanii wynoszą 1,3 proc., ale nie brakuje opinii, że ta ostatnia jest o krok od recesji. Porównując z kolei potencjał i pole dla polityki pieniężnej Europejskiego Banku Centralnego i Banku Anglii, można by się spodziewać kontynuacji hossy w Londynie.

Jednak im krótszy dystans bierzemy pod uwagę, tym bardziej uwidacznia się przewaga DAX nad FTSE. Wskaźnik z Frankfurtu w trakcie pierwszych czterech sesji minionego tygodnia zyskał 3,6 proc., a więc dwukrotnie więcej niż indeks londyński. Dotychczasowy dorobek sierpniowy daje jednopunktową przewagę DAX-owi. Od „brexitowego" dołka oba wskaźniki wzrosły po 15 proc., a licząc od tegorocznego minimum z lutego FTSE zyskał 25 proc., podczas gdy DAX poszedł w górę o 23 proc.

Nowy Jork nie zamierza odpuszczać

Malkontenci nie ustają w poszukiwaniu dziury w całym, czyli argumentów przemawiających przeciw trwałości zwyżek ma Wall Street. Rośnie liczba rynkowych guru, przekonujących, że nie warto mieć akcji lub straszących zbliżającym się załamaniem. Tymczasem amerykańskie indeksy nic sobie z tego nie robią i idą w górę. Od kilku tygodni poruszają się ślamazarnie, ale konsekwentnie, podnosząc co pewien czas poprzeczkę historycznych rekordów. Charakterystyczny jest fakt, że odbywa się to bez śladu jakichkolwiek emocji, które zwykle towarzyszą ustanawianiu kolejnych szczytów. Nie widać też chętnych do realizacji zysków.

Ten „beznamiętny" charakter obecnej fazy hossy może wynikać z tego, że popyt w znacznym stopniu generują same spółki, skupujące swoje akcje. Potwierdzeniem tej tezy mogą być dane dotyczące tego zjawiska, jak i mówiące o gigantycznych zasobach wolnej gotówki, będącej w posiadaniu amerykańskich firm, której wartość agencje ratingowe szacują na 1,7–1,8 bln dolarów. Niewielka zmienność zazwyczaj sugeruje zbliżanie się większego ruchu, ale na razie nie widać wyraźnego impulsu, który mógłby do tego doprowadzić. Taki stan „uśpienia" może trwać wiele miesięcy. Z podobnym zjawiskiem mieliśmy do czynienia w ubiegłym roku, gdy od lutego do połowy sierpnia S&P500 poruszał się w przedziale od 2040 do 2130 punktów. Późniejsze 11-proc. tąpnięcie, trwające zaledwie dwa tygodnie, hossy nie zakończyło, podobnie jak 9-proc. korekta z początku obecnego roku. Oba przypadki stanowiły dobrą okazję do uzupełnienia portfela. Choć strategia „kup i trzymaj" ma wielu przeciwników, patrząc na amerykańską giełdę, wypada przyznać, że przynajmniej tam nie jest ona pozbawiona sensu.

Reklama
Reklama

Ropa i metale znów na huśtawce

Zapoczątkowane w pierwszych dniach sierpnia wzrostowe odreagowanie na rynku ropy naftowej było w minionym tygodniu kontynuowane, choć nie bez przeszkód. Silne wahania spowodowane były napływem niejednoznacznych, a nawet wręcz sprzecznych, informacji i opinii. We wtorek pojawiły się sugestie, że choć członkowie OPEC zastanawiają się nad ustabilizowaniem rynku surowca, to jednak na zbliżającym się wrześniowym szczycie kartelu kwestia zamrożenia produkcji nie będzie poruszana. Reakcją na te spekulacje był wtorkowy spadek notowań ropy o prawie 3 proc., sygnalizujący możliwość zakończenia zwyżkowej korekty i ponownego testowania poziomu 40 dolarów za baryłkę WTI. Dołożyły się do tego dane American Petroleum Institute o wzroście zapasów surowca, potwierdzone, choć w skromniejszej skali, przez Energy Information Administration. Czwartek przyniósł jednak diametralną zmianę nastrojów i skok ceny o ponad 4,5 proc., do 43,5 dolarów za baryłkę, kiedy przedstawiciel Arabii Saudyjskiej powiedział, że na szczycie będzie jednak mowa o stabilizowaniu cen, a także że przewidziane jest współdziałanie w tym zakresie z państwami spoza organizacji. W tle były także wprowadzające sporo zamieszania doniesienia o kolejnych rekordach wydobycia oraz długoterminowe prognozy popytu i podaży. Międzynarodowa Agencja Energii obniżyła nieco wielkość popytu na 2017 r., pojawiły się też niejednoznaczne opinie dotyczące terminu i skali równoważenia popytu i podaży. Generalnie się uważa, że tendencja ta będzie dostrzegalna już pod koniec obecnego roku, ale będzie postępowała powoli, przybierając na sile w kolejnych latach.

Mocnych wrażeń nie brakowało w ostatnich dniach także na rynku metali. Notowania palladu, drożejącego od początku roku o ponad 20 proc., w pierwszych dniach minionego tygodnia kontynuowały spadkową korektę. Jednak w środę nieoczekiwanie wystrzeliły w górę o 4,4 proc., by dzień później stracić niemal 5 proc. Identyczne wahania, choć w nieco mniejszej skali, miały miejsce w przypadku platyny. Znacznie spokojniej było na rynkach srebra i złota, na których większe emocje można było obserwować tydzień wcześniej. Notowania złota trzymały się w przedziale między 1340 a 1360 dolarów za uncję, a analitycy techniczni się zastanawiają, czy podwójny szczyt z wierzchołkami w okolicy 1370 dolarów za uncję zepchnie notowania w dół, czy też wykształci się z niego odwrócona głowa z ramionami i wkrótce zobaczymy kontynuację trwającej od maja fali wzrostowej. Trwająca od końca lipca spadkowa korekta na rynku miedzi, której skala zaczęła przybierać groźniejsze rozmiary, przerwana została w połowie tygodnia dynamiczną zwyżką. Patrząc w dłuższym horyzoncie, trudno o optymizm, biorąc pod uwagę prognozy dla światowej gospodarki.

Średnie spółki na fali

Na warszawskim parkiecie wciąż nie brakuje powodów do zadowolenia. Choć o każdym z jego segmentów można powiedzieć coś dobrego, to jednak poziom optymizmu jest zróżnicowany i zależny od punktu odniesienia. Sygnały przełamania negatywnych tendencji i warunki do kontynuacji zwyżki widoczne są wyraźnie w przypadku każdego z indeksów. Pod wieloma względami najmocniej wygląda mWIG40. W skali pierwszych czterech sesji minionego tygodnia zyskał najwięcej. Z sięgającą 3,3 proc. zwyżką niemal dorównywał świetnie spisującemu się DAX. W dłuższej perspektywie, czyli licząc od uformowanych w czerwcu i lipcu dołków, także dotrzymuje kroku najlepszym, zwyżkując podobnie jak DAX i MSCI Emerging Markets o ponad 15 proc. Od początku roku wzrósł o 7 proc., a więc tyle samo, co Dow Jones i S&P500. Spore grono spółek wchodzących w jego skład może pochwalić się bardzo dobrymi wynikami i zachęcającymi perspektywami. Indeks najmniejszych firm w skali tygodnia zyskał niespełna 1 proc., a od dołka z końca czerwca jedynie 9 proc., ale znajduje się najwyżej od maja 2015 r. Problemem w tym segmencie jest mała płynność i zanikające obroty. WIG20 mimo licznych kłopotów zdołał zyskać ponad 2 proc. i wyjść w czwartek wyraźniej powyżej 1850 pkt, potwierdzając gotowość kontynuacji zwyżki. Do nadrobienia ma jednak sporo, bo od początku roku wychodzi ledwie na zero (podobnie jak DAX), a w skali ostatnich dwunastu miesięcy traci ponad 15 proc. Do marcowego szczytu, czyli okolic 2000 pkt, brakuje mu jeszcze około 7 proc. Optymizm słabnie, jeśli wziąć pod uwagę wyniki finansowe największych spółek oraz liczne słabe punkty, widoczne w przypadku wielu z nich.

Parkiet PLUS
Wzmocnić Ogólnoeuropejski Indywidualny Produkt Emerytalny
Parkiet PLUS
Mimo wzrostu płac Polacy zmniejszają świąteczne wydatki i biorą kredyty
Parkiet PLUS
Kluczowe rynkowe trendy 2025 r., które będą rzutować na 2026 r.
Parkiet PLUS
Mikołajkowy prezent dla kredytobiorców od RPP. Ale nie dla deponentów
Parkiet PLUS
Czy polskie społeczeństwo w sferze finansowej postępuje uczciwie?
Parkiet PLUS
Inwestorzy nie boją się o obligacje deweloperów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama