Reklama

Prezenty na każdą okazję

Dobre pochodzenie automatycznie zwiększa cenę dzieła. Na rynek spadła lawina obrazów z wybitnym rodowodem.

Aktualizacja: 06.02.2017 13:05 Publikacja: 10.12.2016 14:48

Na 30 tys. zł wyceniono pejzaż z 1947 r. Wojciecha Fangora.

Na 30 tys. zł wyceniono pejzaż z 1947 r. Wojciecha Fangora.

Foto: Archiwum

Na dojrzałych rynkach proweniencja powoduje automatyczny wzrost ceny wywoławczej o 30–50 proc. Udokumentowana proweniencja to ekstrapotwierdzenie autentyczności.

Pisałem o obrazach Józefa Pankiewicza z kolekcji adwokata Adama Oderfelda, które pojawiły się na aukcji 26 listopada w Sopockim Domu Aukcyjnym (www.sda.pl). Ta sama firma rekordowo sprzedała (130 tys. zł) nieznany pastel Witkacego z wybitnej kolekcji dr. Teodora Biruli Białynickiego.

Desa Unicum sprzedała całą kolekcję fotografika Jana Styczyńskiego. Teraz ta sama firma na aukcji 15 grudnia wystawi obrazy z legendarnej kolekcji dr. Lecha Siudy.

Działa sztuki za darmo

Lech Siuda (1909–1997) urodził się i prawie całe życie spędził w Buku. Kto słyszał o tej miejscowości? Stworzona przez Siudę kolekcja spowodowała, że wszedł na trwałe do historii polskiej kultury, stał się postacią legendarną, zyskał nieśmiertelność.

W monografiach historii sztuki opisywane jest następujące zdarzenie. Dr Siuda zarezerwował u malarza Artura Nachta jego obraz „Dziewczynka z bukietem kwiatów". Obraz pozostał w pracowni artysty, gdzie zobaczyła go dr Helena Blum, kustosz Muzeum Narodowego w Krakowie. Dr Blum postanowiła zakupić ten obraz dla muzeum. Autor nie zgodził się na sprzedaż do muzeum!

Reklama
Reklama

Sprzedaż dzieła do prestiżowego muzeum to marzenie każdego malarza. Jak wysoki autorytet miał prywatny kolekcjoner Lech Siuda, skoro artysta wolał być reprezentowany w jego zbiorze niż galerii Muzeum Narodowego.

Jak wielką motywację miał kolekcjoner, że zdobył wybitne dzieła sztuki. Trudno podejrzewać, żeby prowincjonalny lekarz miał tak wysokie dochody, że stać go było na zakup wybitnych obrazów, np. Jana Cybisa. Raczej miał szczególny spryt, wielką siłę perswazji.

To podpowiedź dla debiutantów, że w kolekcjonerstwie ważna jest pasja i pomysł, a nie tylko pieniądze. Wspomniany powyżej Jan Styczyński wręczał malarzom misy ceramiczne i prosił o namalowanie obrazu. Dla artystów malowanie na wklęsłej powierzchni było wyzwaniem. Malowali i dawali Styczyńskiemu swoje dzieła za darmo... Natomiast cały zbiór sprzedano za około 1,7 mln zł.

Domy aukcyjne masowo, w katalogach pod oferowanymi obrazami, drukują sformułowanie: „kolekcja prywatna". Jakie to ma praktyczne znaczenie, jakaś anonimowa niby kolekcja?

Przykład kolekcji Lecha Siudy dowodzi, że udokumentowana dobra proweniencja to istotna wartość dodana dzieła sztuki. Kolekcja ta była wystawiana, ukazała się o niej monografia. Wręczana jest prestiżowa nagroda artystyczna imienia Lecha Siudy. To jest proweniencja, która powinna wpływać na cenę obrazów.

Jeden z obrazów z kolekcji Siudy przypomina, że dzieło sztuki nadaje się na prezent z każdej okazji. Chodzi o obraz Jana Cybisa „Martwa natura z fioletowym kielichem". Na odwrocie widnieje odręczna dedykacja kolekcjonera. Lech Siuda ofiarował obraz wnukowi „Na pamiątkę I Komunii Świętej. Buk, maj 1990".

Reklama
Reklama

Nietypowy Fangor

Niektóre obiekty z oferty Desy Unicum nadają się do pouczającej analizy nad racjonalnością wycen na krajowym rynku sztuki. Jest np. pejzaż nietypowy dla dorobku Wojciecha Fangora. Ten wczesny obraz z 1947 r. kosztuje względnie tanio, bo 30 tys. zł.

Modne „koła" Fangora mają ceny wywoławcze 300–500 tys. zł. Czy możemy zakładać, że każda kompozycja artysty osiągać będzie rekordowe ceny? Czy też ceny będą mocno zróżnicowane, zależnie od np. formy, okresu powstania obrazu, jego urody?

Jest też inny obraz o dużym potencjale edukacyjnym. To tradycyjny w wyrazie pejzaż. Nieświadomy widz nigdy nie zgadnie, że to dzieło Andrzeja Wróblewskiego. Ustalono wyjątkowo wysoką cenę wywoławczą obrazu 500 tys. zł. Jednak cenimy Wróblewskiego za całkiem inne malarstwo! Czy to oznacza, że w tym wypadku wyceniono przede wszystkim nazwisko wielkiego klasyka powojennej sztuki? A może to właściciel obrazu zażądał wysokiej kwoty?

W latach 90. i na początku tego stulecia na podobnej zasadzie wyceniano prace Jacka Malczewskiego. Wszystko, co było sygnowane nazwiskiem Malczewskiego, bez względu na jakość artystyczną, musiało mieć wysoką cenę. Natomiast na dojrzałych rynkach wyceniane jest konkretne dzieło.

Dwurnik na lokatę

Edward Dwurnik szturmuje rynek aukcyjny. Jest wysokie prawdopodobieństwo, że podrożeją najwcześniejsze obrazy artysty, namalowane przed 1990 r. W tym roku coraz częściej wychodzą one na rynek aukcyjny. Mają zdecydowanie wyższą jakość artystyczną niż dorobek Dwurnika z ostatnich lat.

Artysta jest niezwykle płodny, jego najnowsze obrazy są w stałej ofercie wielu galerii w kraju. Z uwagi na sławę i łatwą dostępność dzieł prawdopodobnie chętnie kupowany będzie przez kolejne pokolenia Polaków. Łatwo będzie odsprzedać dziś zakupione obrazy, a jest to jeden z warunków dobrej lokaty. Oczywiście lokacie może zaszkodzić nadpodaż, kiedy zapas wczesnych obrazów artysty jednego dnia wypłynie z pracowni na rynek.

Reklama
Reklama

Drugim warunkiem udanej lokaty jest uroda, wyjątkowość dzieła. Pisałem o świetnym, wczesnym obrazie artysty, który na Warszawskich Targach Sztuki prezentowała „Piękna Gallery". Desa Unicum proponuje duże formaty z 1990 r. Obrazy są starannie dopracowane w każdym detalu i bogate w wyrazie. Warto obejrzeć je choćby po to, żeby porównać ich jakość z produkcją z ostatnich lat.

Na szczególną uwagę zasługują aukcje charytatywne. Można tam znaleźć wyjątkowo tanie dzieła nadające się na eleganckie prezenty świąteczne, w dodatku nierzadko można je kupić w okazyjnej cenie 100–200 zł. Aukcji tych przybywa i niestety zdarza się, że nikt na nich nie licytuje.

Wyjątkowy charakter ma licytacja medalu olimpijskiego, jaki reprezentantka Polski Oktawia Nowacka zdobyła na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro w pięcioboju nowoczesnym. Dochód przeznaczony zostanie na leczenie konkretnych schorzeń. Internetowa licytacja zakończy się 12 grudnia (www.artinfo.pl).

[email protected]

Parkiet PLUS
Wzmocnić Ogólnoeuropejski Indywidualny Produkt Emerytalny
Parkiet PLUS
Mimo wzrostu płac Polacy zmniejszają świąteczne wydatki i biorą kredyty
Parkiet PLUS
Kluczowe rynkowe trendy 2025 r., które będą rzutować na 2026 r.
Parkiet PLUS
Mikołajkowy prezent dla kredytobiorców od RPP. Ale nie dla deponentów
Parkiet PLUS
Czy polskie społeczeństwo w sferze finansowej postępuje uczciwie?
Parkiet PLUS
Inwestorzy nie boją się o obligacje deweloperów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama