I. Jak zostałem poddanym z Bożej Łaski cesarza Austrii
We wrześniu 1975 roku – data ma znaczenie! – Instytut Prawa Międzynarodowego i Stosunków Międzynarodowych w Salonikach urządził swoim gościom kilkudniową wycieczkę na Athos – wyniosły wschodni palec Półwyspu Chalcydyjskiego. Gospodarz dołożył starań, byśmy uzyskali prawo wstępu do tej odludnej krainy, gdyż wymagało to rozlicznych zgód państwowych i kościelnych. Tej najświętszej góry prawosławia, siedziby 20 klasztorów o osobliwych rygorach, nie może dotknąć stopa kobiety, ba! – nawet mężczyzny pozbawionego zarostu (przeto wypielęgnowaliśmy sobie dwu- lub trzydniowe szczeciny). Pożegnaliśmy na kilka dni damy, by na łodzi pożeglować na jedyną u podnóża góry przystań. Dotarliśmy po zmroku, załadowano nas na pakę ciężarówki, która ostrymi serpentynami pędziła w czarcią ciemność. Pojazd nie miał lamp, więc nie zdawaliśmy sobie sprawy z ryzyka tej przejażdżki. Na nocleg udzielono nam gościny w skromnym przybytku, którego względny komfort wkrótce doceniliśmy, nocując w celach kolejnych klasztorów.