Ostatnie gwałtowne wydarzenia rynkowe zawierają w sobie mnóstwo niewiadomych i niepewności, ale jedna kwestia wydaje się absolutnie pewna – z formalnego punktu widzenia mamy do czynienia z recesyjną bessą. Bessą, bo amerykański S&P 500 runął o niemal 30 proc. ze szczytu, a na wielu innych rynkach – w tym na GPW – głębokość przeceny jest jeszcze większa, 40–50-procentowa. Recesyjną, bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że antywirusowe działania rządów zamroziły niemałą część gospodarki w Europie i USA i całkowicie pogrzebały wcześniejsze oznaki ożywienia, na które i my liczyliśmy.