Reklama

Sezon wynikowy w cieniu geopolityki

Początek roku został niewątpliwie zdominowany przez tematy geopolityczne. To na nich, a także na potencjalnej eskalacji napięć handlowych na linii USA–UE, skupia się w ostatnich dniach uwaga inwestorów.

Publikacja: 21.01.2026 06:00

Sezon wynikowy w cieniu geopolityki

Foto: materiały prasowe

Początek roku został niewątpliwie zdominowany przez tematy geopolityczne. To na nich, a także na potencjalnej eskalacji napięć handlowych na linii USA–UE, skupia się w ostatnich dniach uwaga inwestorów.

Zupełnie niezauważony pozostaje przez to sezon wynikowy w USA, który powoli zaczyna się rozkręcać. Oczekiwana dynamika wzrostu zysku na akcję w indeksie S&P 500 w IV kwartale szacowana jest na ponad 8 proc. r/r. Co ciekawe, na przestrzeni ostatniego kwartału analitycy sukcesywnie rewidowali w górę swoje prognozy – jest to zjawisko niecodzienne, ponieważ historycznie tendencje bywały zazwyczaj odwrotne. Czyżby analitycy wyciągnęli wnioski z poprzednich kwartałów, które charakteryzowały się wyjątkowo dużym niedoszacowaniem skali poprawy wyników?

Geopolityka to jednak nie wszystko – rozpoczynający się sezon wynikowy w USA został w ostatnim czasie przyćmiony również innymi kontrowersyjnymi pomysłami prezydenta Donalda Trumpa. Pomimo dobrych wyników banków, ich akcje pozostawały pod presją obaw związanych z propozycją wprowadzenia rocznego limitu oprocentowania kart kredytowych na poziomie 10 proc.

Do tego typu ingerencji podchodzimy oczywiście krytycznie: na pierwszy rzut oka limit ten może wydawać się korzystny dla konsumentów, jednak w tym przypadku należy spojrzeć na sprawę szerzej. Implementacja maksymalnego oprocentowania może bowiem ostatecznie doprowadzić do wykluczenia części kredytobiorców o niższej wiarygodności kredytowej, którzy do tej pory kompensowali ryzyko banku wyższym oprocentowaniem.

Jak widać, wchodzimy powoli w kampanię przed listopadowymi wyborami połówkowymi w USA – ma to zarówno złe, jak i dobre strony. Zaletą zbliżających się wyborów może być fakt, że Biały Dom nie pozwoli tak łatwo na załamanie hossy na Wall Street. Efekt majątkowy wśród Amerykanów jest ogromny i ma realny wpływ na konsumpcję, a tym samym na wynik wyborczy. Skoro więc największe źródła ryzyka znajdują się w Białym Domu, wybory mogą stanowić swego rodzaju „bezpiecznik”.

Reklama
Reklama

Wracając do wyników spółek – wydaje się, że nie są one czynnikiem, który mógłby w tym roku złamać rynek akcji. W 2025 r. zyski spółek w indeksie S&P 500 wzrosły o 12,5 proc. z kolei w bieżącym, 2026 r., dynamika ta ma być jeszcze wyższa i sięgać 15 proc. Motorem pociągowym – podobnie jak w poprzednich latach – ma być sektor technologiczny, gdzie spodziewana jest dynamika wzrostu zysków na poziomie 25–30 proc. Biorąc pod uwagę powyższe, dobry początek roku na rynkach akcji nie wziął się znikąd. Oby tylko nie przeszkodziła w tym geopolityka.

Okiem eksperta
Co Donald Trump powie w Davos?
Okiem eksperta
Czy wzrosty na KGHM się skończyły?
Okiem eksperta
Indeksy szukają równowagi po zatrzymaniu na kluczowych oporach
Okiem eksperta
Rok rozpoczęty z przytupem
Okiem eksperta
Jak zagarnąć kawałek przyszłości
Okiem eksperta
Mocna końcówka, dobry początek i co dalej?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama