Po traumatycznej drugiej połowie 2008 r. dla złotego analitycy dość ostrożnie prognozują przyszłe tendencje na rynku. Tym bardziej że rok 2009 upłynął pod znakiem dużych wahań polskiej waluty wobec euro i dolara, wywołanych przede wszystkim przez czynniki światowe.

Po zbliżeniu się do poziomu 5 zł za euro w lutym zaczęła się jednak stopniowo umacniać. Tendencję aprecjacyjną było widać zwłaszcza w czasie wakacji, kiedy to złoty zyskał wobec euro około 30 groszy. Od tego czasu kurs oscylował, z większymi bądź mniejszymi wahaniami, wokół 4,20 EUR/PLN.

[srodtytul]Carry trade działa i na złotego[/srodtytul]

Notowaniom złotego pomógł przede wszystkim rosnący optymizm na światowych rynkach. Dilerzy podkreślają, że duzi gracze, kuszeni wyższymi zarobkami na rynkach wschodzących, chętniej w takiej sytuacji wykorzystują możliwości, jakie daje carry trade – czyli pożyczanie pieniędzy na rynkach o niskiej stopie procentowej, aby inwestować je w papiery o wyższej rentowności z tzw. emerging markets.

W przypadku Polski pozytywnie działał także fakt, że byliśmy jedynym krajem Unii Europejskiej, który uniknął recesji. Porównanie zmian notowań złotego z zachowaniem forinta czy korony czeskiej (amplituda we wszystkich przypadkach jest podobna) pokazuje jednak, że inwestorzy nie przywiązują bardzo dużego znaczenia do tego faktu.

Jednocześnie bowiem w 2009 r. ujawniły się poważne problemy fiskalne Polski (okazało się, że deficyt sektora finansów publicznych za 2008 r. przekroczył poziom 3 proc. PKB, w tym roku niedobór przekroczy 6 proc. PKB). Do tego pod koniec 2009 r. problemy Grecji i Dubaju zwiększyły wątpliwości inwestorów co do lokowania środków na rynkach wschodzących.

[srodtytul]Nadzieja w prywatyzacji[/srodtytul]

Dobre prognozy PKB Polski na 2010 r. i wyższe stopy procentowe niż w innych krajach regionu są jednak zdaniem analityków podstawą, by twierdzić, że złoty jest niedowartościowany. Podobne wnioski wypływają z analizy bilansu płatniczego. Dodatkowo na umocnienie złotego wpływ może mieć duża skala prywatyzacji w 2010 r. Oferty Skarbu Państwa zwiększają bowiem zapotrzebowanie na naszą walutę, dlatego na koniec roku za euro mamy płacić 3,85 zł.