W czwartek na Wall Street kontynuowano dobrą passę, odnotowując trzeci z kolei wzrost indeksu Nasdaq o 27 pkt., do poziomu 20 058 pkt., oraz drugi indeksu Dow Jones o 68 pkt., do poziomu 10 715.
W obecnej sytuacji reakcje rynku na wiadomości ze spółek są nieprzewidywalne. Zapowiedź banku inwestycyjnego Morgan Stanley o lepszych od prognoz wynikach w tym roku, zaowocowały wzrostem jego kursu o 9,4 proc. Inwestorzy zignorowali całkowicie fakt, że prognozowany zysk będzie o 34 proc. mniejszy od zeszłorocznego. Z kolei po ostrzeżeniu Transmety, że IIQ sprzedaż spółki spadnie o 40-45 proc, jej akcje spadły o 57 proc. Obrazuje to niepewność inwestorów co do dalszego rozwoju sytuacji, którzy sprowokowani niskimi cenami i dużą wyprzedażą rynku, kupują akcje spółek zapowiadających jakiekolwiek nadzieje na poprawę swojej sytuacji finansowej, bardzo łatwo się ich pozbywając w przypadku podania przez nie złych informacji.
Nie biorąc pod uwagę spekulacji związanych z przyszłotygodniowym posiedzeniem FED-u i możliwością obniżki stóp, nie ma obecnie jasnych przesłanek zapowiadających kontynuowanie wzrostów. Wprawdzie ilość podań o zasiłki dla bezrobotnych spadła w zeszłym tygodniu o 34 tys. do poziomu 400 tys., jednak analitycy ostrzegają, że może to być spowodowane huraganem Allison, który utrudnił ich składanie. Negatywną wymowę mają również dane odnośnie deficytu obrotów w handlu zagranicznym, który wyniósł w kwietniu 32,17 mld USA, przy oczekiwaniach na poziomie 31,2 mld USD. Rewizja danych z marca przyniosła również rozczarowanie i wzrost deficytu do 33,08 mld USD, w stosunku do wcześniej podawanych 31,17 mld USD.
Oczekiwania rynku terminowego odnośnie przebiegu dzisiejszej sesji są negatywne, co wynika zapewne z ostrzeżeń spółek, podanych po zamknięciu wczorajszej sesji. Istnieje szansa, że pozytywnie na nastroje w nadchodzącym tygodniu wpłynie wyznaczone na 26-27 czerwca posiedzenie FED.
Opracowanie: Jacek Torowski