Katalizatorem wczorajszych spadków był brytyjski producent sprzętu telekomunikacyjnego Marconi. Jego akcje przeceniono o ponad 50 proc., kiedy zapowiedział osiągnięcie w 2002 roku zysku operacyjnego o połowę mniejszego niż w bieżącym. W ślad za gigantem poszły Ericsson i Nokia, które straciły odpowiednio 11 proc. i 8,3 proc. Wydarzenia te wywołały spadek indeksu Nasdaq o 60 pkt. do poziomu 2 080 pkt. Podobnie zachował się indeks Dow Jones kończąc sesje z wynikiem o 91 pkt. gorszym od dnia poprzedniego, osiągając wartość 10 479 pkt. Wyniki takie nie dziwią, gdyż podczas całej sesji napływały ostrzeżenia z kolejnych spółek.
Jedynym pozytywnym akcentem były dane odnośnie optymizmu menedżerów sektora nieprodukcyjnego w czerwcu. Wskaźnik przekroczył magiczne 50 pkt. osiągając wartość 52.1 pkt., po zaledwie 46.6 pkt. w maju. Przełamanie tego poziomu jest o tyle istotne, że wskazuje na rozwój w finansach, ubezpieczeniach i komunikacji. Na poprawę nastrojów nie pozwolił jednak wzrost o 7 tys. ilości złożonych podań o zasiłek dla bezrobotnych w ostatnim tygodniu zeszłego miesiąca.
Najważniejszym wydarzeniem dzisiejszego dnia będzie ogłoszenie majowej stopy bezrobocia w USA. Przewidywaniu mówią o jej wzroście w stosunku do kwietnia o 0,2 pkt. procentowego do poziomu 4,6 proc.
Perspektywy piątkowej sesji nie są dobre, ze względu na znaczące ostrzeżenia spółek po wczorajszej sesji. Gorsze wyniki zapowiedział AMD, co spowodowało spadek kursu jego akcji na rynku posesyjnym o 16,2 proc. Wiadomość ta wpłynęła również na kurs Intel-a, którego również przeceniono o 4,7 proc. Rynek spodziewa się dalszych złych wieści ze spółek, co odzwierciedlają obecne notowania kontraktów terminowych. Pozostaje wierzyć, że po zakończeniu gorącego okresu ujawniania wyników za IIQ sytuacja na Wall Street ulegnie stabilizacji.
Opracowanie: Jacek Torowski