Czwartkowe notowania za oceanem cechowała lekka poprawa nastrojów. Niepewność rynku wywołana ostatnim wystąpieniem szefa FED-u została przełamana, dzięki pozytywnym informacjom ze spółek.
Najważniejszą z nich były dobre wyniki Nokii, której zysk na akcję okazał się wyższy o centa od prognoz analityków. Ponadto spółka przewiduje, że rok 2002 będzie dla niej dużo lepszy od bieżącego. Wszystko to spowodowało wzrost kursu jej akcji o 14,8 proc. Korzystny wpływ na przebieg wczorajszych notowań miały również dobre wyniki spółek IBM, Nortel i Dell.
Indeks Dow Jones odnotował wczoraj wzrost o 40 pkt., do poziomu 10,610 pkt., a indeks Nasdaq zdobył kolejne 30 pkt., osiągając wartość 2,046 pkt. Mimo to trudno było nie zauważyć wyraźnego słabnięcia rynku pod koniec sesji. Najwidoczniej inwestorzy obawiali się posesyjnych danych Microsoftu, będącego dla nich wyznacznikiem koniunktury w sektorze nowych technologii.
Okazało się, że spadek optymizmu na parkiecie był uzasadniony. Największy producent oprogramowania opublikował wprawdzie za IVQ obrachunkowy wynik minimalnie lepszy od oczekiwań rynku, jednak dodał do tego redukcję prognozy zysku w kolejnym kwartale. Uczestnicy parkietu odebrali tę zapowiedź bardzo źle, co odzwierciedlają obecne notowania na rynku terminowym.
Ogólna sytuacja na Wall Street pogarsza się. Dotychczasowe psychologiczne przekonanie o poprawie koniunktury na początku przyszłego roku, ściera się obecnie z brutalną prawdą, wynikającą ze stosunku samych spółek odnośnie kolejnych kwartałów. Większość z nich nie widzi jak na razie możliwości poprawy sytuacji, dalej obniżając swoje prognozy zysku i przychodów, a nie wróży to dobrze dalszemu rozwojowi sytuacji na rynku.