W dalszym ciągu WIG20 utrzymuje się powyżej 1140 pkt. wyznaczonych przez połowę świecy z 26 lipca. To ostatnie wsparcie przez zejściem indeksu do 1120 pkt., stanowiących lipcowy dołek. Trzeba wyraźnie podkreślić, iż zamknięcie znacznie poniżej 1120 pkt. zminimalizuje szanse na kontynuację konsolidacji rynku, nie mówiąc już o realizacji scenariuszy zakładających poprawę koniunktury w niedalekim czasie.
Sytuacja coraz bardziej przypomina to, co obserwowaliśmy w drugiej połowie marca, kiedy to rynek po okresie stabilizacji cen ponownie testował dołek. Było to wynikiem pogorszenia nastrojów na światowych rynkach podobnie, jak to ma miejsce dzisiaj. Zatem można zadać pytanie, czy zakończenie będzie takie samo.
Opierając się na analizie technicznej tak właśnie można przypuszczać. Tym razem sygnały, które obserwujemy od dwóch tygodni są jeszcze silniejsze. Odnosi się to głównie do wystąpienia dywergencji na dziennym MACD, która ze względu na nieczęste występowanie jest szczególnie cennym wskazaniem. Była ona potwierdzona przez inne oscylatory. Lepiej, niż w marcu zachowuje się akumulacja-dystrybucja, która powoli zwyżkuje, wtedy podążała w bok.
Cały czas jednak brakuje potwierdzenia wymowy wskaźników przez sam wykres. Co prawda przełamane zostały opory w postaci dołka z 11 lipca oraz krótkookresowa linia trendu spadkowego, ale dziś zanosi się na powrót poniżej 1160 pkt., co zaneguje przebicie pierwszego z wymienionych oporów. Cały czas pozostanie możliwość interpretowania zniżki jako ruch powrotny do linii trendu.
Poprawiły się notowania kontraktów na Nasdaq, co nieco ograniczyło zniżki w Europie. CAC i FTSE tracą po 1,3%, ale DAX nadal 1,8%.