Wczorajsza sesja obfitowała w zmienne nastroje inwestorów. Poranna wiadomość o zakupie Compaqa przez Hewlett-Packarda za 25 mld USD została początkowo przyjęta pozytywnie, co odzwierciedlały wzrosty na rynku terminowym. Dodatkowym impulsem okazały się też bardzo dobre dane makro, potwierdzające znaczną poprawę w sektorze produkcyjnym. Podany wskaźnik optymizmu menedżerów NAPM wzrósł z 43,6 proc. do 47,9 proc., przy oczekiwaniach analityków spadku do 43,2 proc. Nieznacznemu spadkowi, bo o 0,1 proc, uległy natomiast wydatki budowlane w lipcu. Wskaźnik ten nie wywarł jednak większego wpływu na nastroje rynku, ze względu na fakt, że w czerwcu spadek osiągnął aż 0,7 proc., tak więc obecna wartość wskazuje i tak na poprawę sytuacji w tej części gospodarki.

Powyższe czynniki pozwoliły na otwarcie się wczorajszej sesji na znacznym plusie. W kulminacyjnym momencie indeks Dow Jones zyskiwał ponad 230 pkt., a indeks Nasdaq ponad 30 pkt. Niestety następnie bycze nastroje zaczęły słabnąć. Rynek z upływem czasu nabierał coraz większego dystansu do połączenia w sektorze producentów sprzętu komputerowego. Ostatecznie akcje Hewletta-Packarda spadły o 19 proc., a Compaqa o 10,3 proc., a wzrosty na rynku nowych technologii przerodziły się w spadki. Indeks Nasdaq zamknął się na poziomie 1,770 pkt., tracąc w stosunku do poprzedniego dnia 34 pkt. Trochę lepiej zachowywał się Dow Jones, który pomimo, że stracił większość zdobytych podczas sesji pkt., zdołał jednak zamknąć się na plusie, osiągając wartość 9,997 pkt., czyli lepszą o 47 pkt. niż w poniedziałek.

W dniu dzisiejszym poznamy zrewidowany wskaźnik produktywności w IIQ i jednostkowe koszty zatrudnienia w IIQ. Oczekiwania wskazują na wzrost tego pierwszego o 2 proc. oraz tego drugiego o 2,7 proc. Bieżące nastroje na rynku terminowym są neutralne. Wydaje się jednak, że inwestorzy jednoznacznie dali wczoraj do zrozumienia, co myślą o większych wzrostach w obecnej sytuacji. Dlatego prognozowałbym raczej spadki podczas dzisiejszej sesji na Wall Street.

Opracowanie: Jacek Torowski