Środa nie przyniosła znaczącej poprawy nastrojów na Wall Street. Niepewność rynku związana z możliwym odwetem wojsk amerykańskich na Afganistan spowodowała drastyczną przecenę walorów na początku wczorajszej sesji. W krytycznym momencie sesji indeks Dow Jones tracił 423 pkt., a indeks Nasdaq 104 pkt. Znaczne wyprzedanie rynku uruchomiło jednak stronę popytową i ostatecznie indeks Dow Jones stracił jedynie 144 pkt., osiągając poziom 8,759 pkt., natomiast indeks Nasdaq zamknął się niżej o 27 pkt. w stosunku do dnia poprzedniego, czyli z wartością 1,527 pkt.

Niepokojący obecnie jest brak czynników mogących wpłynąć korzystnie na gospodarkę USA, przy dużej liczbie zagrożeń, które w razie wystąpienia byłyby w stanie doprowadzić ją do recesji. Najpoważniejszym z nich jest załamanie popytu konsumenckiego, gdyż to on napędza 2/3 koniunktury w stanach. We wczorajszym wystąpieniu Alan Greenspan przestrzegał jednak rząd, by nie podejmował zbyt wcześnie działań zaradczych w tym zakresie, gdyż możliwym jest, że obecne osłabienie jest tylko przejściową reakcją na ostatnią tragedię w Nowym Jorku. Szef FED-u sugerował by do problemu powrócić za około 2 tygodnie, gdyż po upływie takiego okresu będzie można dopiero stwierdzić czy mamy do czynienia z nową tendencją, czy też przejściowymi wahaniami. Tak więc nadal oficjalnie nie mówi się o kryzysie w nastrojach konsumenckich, pomimo negatywnych odczytów kolejnych wskaźników je opisujących.

W dniu dzisiejszym poznamy liczbę wydanych pozwoleń budowlanych i rozpoczętych budów nowych domów w sierpniu. Ponadto ogłoszona zostanie liczba nowych podań o zasiłki dla bezrobotnych z zeszłego tygodnia. Bieżące nastroje na rynku terminowym są negatywne, co związane jest zapewne z groźbą konfliktu zbrojnego w Azji. Sytuacja taka może skutecznie powstrzymać rynek przed korektą wzrostową ostatnich spadków.

Opracowanie: Jacek Torowski