Po dotarciu w okolice wczorajszego minimum WIG20 wyhamował zniżkę, co potwierdza znaczenie tego wsparcia, jako ważnego poziomu popytowego. Wydaje się, że w związku z kiepską sytuacją na zagranicznych giełdach, do końca sesji będziemy świadkami walki o obronę tego poziomu. Trzeba jeszcze raz przypomnieć, iż to on broni rynek przed znacznym pogłębieniem zniżek.
Ciekawie zachowują się wskaźniki minutowe w dniu dzisiejszym. Chodzi tu głównie o 15 min. MACD, który wyraźnie nie nadążał za spadkiem, co świadczy o tym, że jego impet nie był zbyt duży. Taka sytuacja pozostawia nadal rynek w niepewności. Z jednej strony ciąży nad nim zdecydowanie podażowy przebieg sesji środowej, z drugiej byki silnie opierają się zniżkom. Bo przecież spadek do 1150 pkt. po tak silnej i dynamicznej fali wzrostów to prawie nic nie znacząca kosmetyka wartości indeksu. Dlatego dotychczasowe zniżki to jeszcze zbyt mało, by obwieścić rozpoczęcie silniejszych spadków.
Rozważając kwestię tego, w jakim momencie znajduje się obecnie rynek, czy korekta wzrostowa dobiega końca, czy też mieliśmy do czynienia z pierwszą falą trwalszego impulsu wzrostowego warto przyjrzeć się zachowaniu poszczególnych walorów, składających się na obraz WIG20. Trzeba zauważyć, iż kilka z nich przełamało linie trendu spadkowego (m.in. Agora, Optimus, Computerland), wyprowadzone ze szczytów z marca 2000 r., co zwiastuje przynajmniej korektę w ramach całej bessy. Część, np. Prokom, zniosła ponad 61,8% ostatnich fal spadkowych, z czego wynika potwierdzenie wniosku o wejściu rynku w korektę całej bessy. Dlatego do momentu otrzymania silnych sygnałów pogorszenia koniunktury można ufać, że w krótszej lub dalszej perspektywie wzrosty na rynek powrócą.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu