Ostatnia sesja ubiegłego tygodnia przyniosła wzrosty na Wall Street. Indeks Dow Jones zyskał 40 pkt., zamykając się na poziomie 9,204 pkt., natomiast indeks Nasdaq wzrósł o 18 pkt., do poziomu 1,671 pkt.
Inwestorzy nie zwracali większej uwagi na dane makroekonomiczne. Inflacja wykazała we wrześniu wzrost o 0,4 proc., przy oczekiwaniach wzrostu na poziomie 0,2 proc. Gorszy wynik był spowodowany przede wszystkim wzrostem cen benzyny. Po wyłączeniu cen energii i żywności poziom inflacji okazał się zgodny z szacunkami, notując wzrost o jedyne 0,2 proc. Problemy z gospodarką zostały jednak potwierdzone rekordowym spadek deficytu w handlu zagranicznym, co wynika głównie z pogorszenia się popytu konsumenckiego, w tym także na dobra zagraniczne.
W ciągu całego zeszłego tygodnia inwestorzy byli bardziej podatni na nowe doniesienia o zakażeniach bakteriami wąglika, aniżeli na słabe wyniki spółek. Wydaje się jednak, że w bieżącym tygodniu sytuacja powinna się odwrócić. Dotychczas poznaliśmy wyniki jedynie 46 proc. największych spółek amerykańskiej giełdy, a w ciągu najbliższych pięciu dni poznamy kolejne 40 proc. Przekazane do dnia dzisiejszego raporty wykazały spadek zysków firm o około 16,4 proc. w porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku. Fakt, że szacunki analityków zakładają łączny spadek tych wyników w IIIQ br. o około 22 proc. świadczy o tym, że kolejne dni przyniosą nasilenie się złych informacji o zyskach spółek. W dniu dzisiejszym należy się ich spodziewać głownie z American Express i 3M, które szacują pogorszenie EPS odpowiednio o 44 proc i 12 proc.
Bieżące nastroje na rynku terminowym są negatywne. Brak również dziś istotnych danych makro, które mogłyby zmienić tę sytuację, tak więc zachowanie rynku zależeć będzie głównie od tego, czy spółki wykażą się lepszymi, czy też gorszymi, od oczekiwań wynikami oraz od ich ewentualnych prognoz na IVQ 2001.
Opracowanie: Jacek Torowski