Wtorkowa sesja przyniosła spadek WIG20 Futures o 31 pkt. Obrót na wszystkich seriach wyniósł 30 274 sztuki.
Wydawało się, że już nic nie jest w stanie przeszkodzić bykom w biciu kolejnych maksimów. Otwarcie luką, co było do przewidzenia po poniedziałkowej długiej białej świecy, a potem już tylko gorzej. Już w pierwszej godzinie notowań, jeszcze przed otwarciem rynku kasowego, widać było niepewność ? kontraktom nie udało się przetestować ustanowionego w ubiegłym tygodniu maksimum. Pomimo bardzo nerwowej atmosfery, rynek powoli staczał się w dół. Często zdarzały się sytuacje nagłego wzrostu lub spadku nawet o 10 pkt., przy zaledwie jednopunktowym ruchu instrumentu bazowego. Mimo dużej podaży na akcjach baza momentami sięgała 40 pkt.
Swoją wagę potwierdził poziom 1260 pkt., a więc dołek bessy z początku roku. Przebicie tego poziomu otworzy drogę do silnych wzrostów. Wątpliwe jest jednak, czy po tak silnej przecenie, jakiej rynek doświadczył, optymizm wśród inwestorów będzie aż tak duży. Wskaźniki dzienne cały czas pokazują ogromne wykupienie, co w każdej chwili może doprowadzić do korekty technicznej. Sygnałów zmiany trendu, zarówno na wskaźniku MACD, jak i ze strony średnich brak. Cały czas oczywiście średnioterminowe długie pozycje powinny być utrzymywane, ale w krótkim terminie można mieć duże rozterki. Na pewno wtorkowa sesja ma negatywną wymowę, ale przy tak dużej zmienności ryku (ATR z 3 sesji sięga 62 pkt.), ryzyko bycia po niewłaściwej stronie jest ogromne. Właściwie jedynym dobrym rozwiązaniem przy sesjach, których rozpiętość między minimum i maksimum sięga 70 pkt., jest day-trading. Krótkoterminowym sygnałem sprzedaży będzie przebicie wzrostowej linii trendu poprowadzonej przez dołki z 15, 18 i 19 października, a potwierdzeniem tego sygnału zamknięcie poniżej 1150 pkt.
Piotr Zrobek
analityk