Jak do tej pory kluczowy z punktu widzenia analizy technicznej opór na poziomie 1200 punktów miał się całkiem dobrze i skutecznie powstrzymywał kolejne ataki ?byków?. W środę WIG20 ugrzązł tuż pod tą barierą i dopiero zryw w ostatnich kilku minutach pozwolił na jego minimalne naruszenie. To zdecydowanie za mało, aby stwierdzić kapitulację tak poważnej przeszkody. Kończące się w czwartek posiedzenie RPP i oczekiwanie na decyzję tego gremium odnośnie stóp procentowych jest w tej chwili najpoważniejszym pretekstem do wzrostów, jako że kwartalne wyniki spółek są raczej słabe i w najlepszym razie (jeśli są już zdyskontowane) nie będą powodem do przeceny. Ponieważ jednak podstawowym pytaniem nurtującym analityków nie jest: czy obniżą, ale o ile, można przypuszczać, że w dużym stopniu niższe stopy są już w cenach. Zatem pozytywna reakcja rynku (jeśli taka nastąpi) mogłaby stać się okazją do krótkoterminowej realizacji zysków i początkiem pewnego osłabienia koniunktury. Jaki będzie jego charakter, zależy od wielu czynników. Minister Belka z determinacją zagląda pod kolejne dywany i wymiata śmieci po poprzedniej ekipie, dzięki czemu kształt przyszłorocznego (a nawet tegorocznego) budżetu nie jest znany. Wiadomo tylko, że może być gorzej. MF w uzasadnieniu do rządowego projektu rozporządzenia ograniczającego wydatki o 8,5 mld zł stwierdziło, że brak jest podstaw do oczekiwania istotnej poprawy sytuacji gospodarczej Polski w najbliższych miesiącach, zarówno jeśli chodzi o popyt wewnętrzny, jak i sytuację na arenie międzynarodowej. Rozmija się to z optyką Bogusława Grabowskiego z RPP, który już teraz widzi oznaki ożywienia gospodarczego, ale pewien niepokój pozostaje. Oby tylko nie zdominował nastrojów.

Paweł Hryniewicki

DM PENETRATOR