Wczorajszy dzień nie przyniósł istotnych zmian na rynku amerykańskim. Widoczna jednak zaczyna być pewna nerwowość inwestorów, związana zapewne ze zbliżającym się momentem realizacji zysków. Indeks Dow Jones stracił 36 pkt., zamykając się na poziomie 9,554 pkt., natomiast indeks Nasdaq zyskał 2 pkt., osiągając wartość 1,837 pkt.
Pomimo niewielkich zmian głównych wskaźników koniunktury na Wall Street, wykazały one wczoraj brak akceptacji rynku dla dalszych wzrostów, znajdując się w czasie sesji na znacznie wyższych poziomach od ostatecznego zamknięcia. Być może jest to jedynie chwilowa niedyspozycja, jednak zachowanie takie, po pierwszych pozytywnych danych makro, wydaje się co najmniej zastanawiające.
Jak już wspomniałem, ogłoszone wczoraj dane z gospodarki, tym razem wskaźnik produktywności w IIIQ, miały optymistyczną wymowę. Produktywność wzrosła o 2,7 proc., po tym jak w IIQ jej wzrost wyniósł jedynie 2,1 proc. Wyższa od oczekiwań efektywność pracy, wywołana zapewne skalą ostatnich zwolnień, powoduje zmniejszenie presji inflacyjnej. Pracownicy produkują więcej, co pozwala rosnąć zarówno zyskom firm, jak i ich zarobkom, bez wpływu na ceny ostatecznego produktu. Sytuacja taka sprzyja dalszej redukcji stóp procentowych, tym bardziej, że jak dotąd z wypowiedzi FED-u nie wynikało, że nie będzie w grudniu jedenastej obniżki cen kredytów.
W dniu dzisiejszym poznamy dane o ilości nowych podań o zasiłki dla bezrobotnych w zeszłym tygodniu oraz październikowe ceny importu i eksportu. Najistotniejsze wydają się te pierwsze, które będą ogłoszone o 14:30 naszego czasu. Obecnie prognozuje się brak zmian w ich wielkości. Ponadto, o 20:00 czasu warszawskiego, FED omówi ostatnie zmiany w polityce monetarnej USA.
Bieżące nastroje na rynku terminowym są pozytywne, wydaje się jednak, że rynek amerykański zbliża się ku korekcie ostatnich wzrostów.