Każą one uznać za fałszywe przełamanie linii trendu malejącego, wyprowadzonej ze szczytu z marca ub.r. Zazwyczaj w takich sytuacjach następuje zdecydowany ruch w przeciwną stronę. Dzieje się tak dlatego, że akcje kupowane w oparciu o taką fałszywą przesłankę w znacznej części szybko wracają na rynek, tworząc "nadprogramową" podaż.

W takiej sytuacji należy liczyć się z tym, że środowy spadek jest początkiem, w najlepszym wypadku, głębokiej korekty półtoramiesięcznych zwyżek. W takim kontekście bardzo ważne może okazać się piątkowe zamknięcie. Z jednej strony byki będą musiały sobie poradzić z oporem wyznaczonym przez połowę ostatniej dziennej czarnej świecy, który znajduje się przy 1288 pkt., a potem z linią trendu. Bez tego nie może być mowy o szansach na powrót do trwalszych wzrostów. Warto też zwrócić uwagę, iż na poziomie 1292 pkt. mamy połowę białego korpusu z ubiegłego tygodnia, więc zamknięcie poniżej niego utworzy formację zasłony ciemnej chmury. Jej wymowa jest jednoznaczna - przestrzega przez zmianą trendu. Zakończenie tygodnia powyżej 1300 pkt. poprawi nastroje, przekreśli znaczenie głównej linii bessy i... znacznie skomplikuje ocenę aktualnej kondycji rynku i jego perspektyw na nadchodzące sesje.

Krzysztof Stępień

PARKIET