Taka wyraźna zniżka pobudziła inwestorów do wzmożonego handlu tymi akcjami. Po niespełna półtorej godzinie notowań właściciela zmieniło ponad 1,1 mln sztuk akcji. Obroty na TP.S.A. to ponad połowa z 55 mln zł obrotu na całym rynku.
Silny spadek TP.S.A. oddziałuje negatywnie na pozostałe spółki, ale to nie jedyny zły element pierwszej części sesji. Wyraźne spadki mamy na europejskich giełdach, które coraz bardziej pogrążają się w objęciach niedźwiedzi. Nie pomógł im lepszy od oczekiwań PMI strefy euro, który wyniósł 43,6 pkt. wobec spodziewanych przez analityków 42,7 pkt. Od kondycji gospodarki eurolandu bardziej inwestorzy europejscy martwią się spadającymi kontraktami na Nasdaq, które tracą 14,5 pkt. Zgodnie z tym, co obserwowaliśmy w ubiegłym tygodniu trzeba się liczyć z tym, że zniżki na zagranicznych giełdach będą się negatywnie odbijać na cenach naszych akcji.
Po niskim otwarciu lepiej zaczął sobie radzić Elektrim, który z początkowych 15,80 zł wzrósł do obecnych 16,25 zł. To oznacza 1,5% straty, ale jeśli wziąć pod uwagę, że piątek zakończył się sporą zwyżką to jest to wcale niezły wynik. Od strony technicznej sytuacja waloru nieco się poprawiła, bo kurs przekroczył dołek z 21 listopada, ale to wciąż zbyt mało, by można mówić o trwalszych wzrostach tej spółki. Charakterystyczny jest tu ciągły spadek wolumenu przez ostatnie dni, co może sugerować, że jest to tylko korekcyjne odbicie. Ciekawe będzie zachowanie w czasie nadchodzących sesji RSI, który zbliża się do przełamanej linii trendu wzrostowego, a także MACD, będącego już blisko średniej. Przełamanie przez wskaźniki własnych oporów będzie dobrym znakiem dla samego kursu, odbicie się potwierdzi, że wzrosty mają tylko wtórny charakter.