Sytuacja na rynku stała się obecnie dużo mniej czytelna, bo jeden, choćby bardzo silny wzrost, nie jest w stanie zamazać obraz słabnącej giełdy, obserwowany przez ostatni miesiąc, ale też zwyżka była zbyt silna i przełamała pierwsze opory, więc nie można wobec niej przejść, jak gdyby na rynku nic się nie stało. Patrząc na wykres WIG można znaleźć powody do optymizmu, bo przecież spadki zatrzymały się na głównej linii bessy i udało się obronić wsparcie w postaci dołka z 7 listopada. Jednak niezakryta pozostaje luka bessy z 11 grudnia, więc poprawa sytuacji nie jest taka jednoznaczna.

Wtorkowe notowania przypomniały o początku października, gdzie można było obserwować prawie stadne zachowania inwestorów. To rodzi podejrzenie o podkręcanie koniunktury przez fundusze, gdzie żaden nie chce pozostać gorszy i przyłącza się do kupowania akcji. Przecież wczoraj przez pierwszą część sesji widzieliśmy silną wyprzedaż walorów TP.S.A. i KGHM, które dopiero po południu zaczęły odrabiać straty. Wtorkowe kupowanie było na pewno w znacznym stopniu emocjonalne, co potwierdza początek dzisiejszych notowań. Indeksy ponownie tracą na wartości, choć nie jest to taka zniżka, która pozwalałaby stwierdzić, iż poprawę koniunktury mamy już za sobą.

W sumie trudno się teraz jednoznacznie wypowiedzieć na temat koniunktury na następnych sesjach. Za wcześnie jest przejść na stronę byków, ale wiara w dalszy spadek została mocno zachwiana. Do tego mamy dziś decyzję RPP. Powszechne są oczekiwania, że stopy pozostaną bez zmian. To racjonalne oczekiwania, ale jeśli Rada zaskoczy. Brak obniżki nie będzie w tej sytuacji złym sygnałem, obniżka choćby symboliczna może wyzwolić kolejną falę zakupów.