Reklama

Prognoza na styczeń

Ostatnie sesje giełdowe bieżącego roku raczej nie powinny wywrzeć znacznego wpływu na obecny obraz rynku. Można w tej chwili zastanowić się nad ewentualnym rozwojem wydarzeń na początku następnego roku. Raczej trudno spodziewać się wystąpienia tzw. efektu stycznia, raczej powinna dominować znacznie większa ostrożność wśród potencjalnych kupujących.

Publikacja: 28.12.2001 17:19

Na pewno inwestorzy zagraniczni za sprawą zagrożenia bankructwem Elektrimu i Netii, do niedawna jednych z czołowych spółek sektora TMT, będą zmuszeni do ponownego przejrzenia posiadanych walorów w swoich portfelach i raczej zdecydują się na redukcję części zaangażowania. Z drugiej strony, lokalni gracze raczej będą biernie obserwować przebieg pierwszych notowań. W związku z tym możemy mieć do czynienia z "defektem stycznia", czyli z umiarkowanymi spadkami kursów, którym będą towarzyszyć dość niskie obroty, i ogólne oczekiwanie na odreagowanie cen akcji.

Jednak obecna rynkowa wycena spółek nie jest dość wygórowana i każda silniejsza przecena powinna zachęcić do wzmożonych zakupów, szczególnie gdy indeks WIG20 pokona w dół poziom 1200 punktów. Należy zaznaczyć, że warszawska giełda nie podążała ostatnio za dość mocnymi wzrostami, szczególnie na amerykańskich parkietach.

Na pewno dość istotnym impulsem do wzrostów może być ewentualna zapowiedź kolejnej obniżki stóp procentowych, ale raczej krótkotrwałym, gdyż z pewnością będzie trzeba poczekać co najmniej do połowy 2002 r. na pierwsze rezultaty poprzednich redukcji.

Tak więc nad GPW powinno się rozjaśniać już w pierwszym kwartale następnego roku, ale na w pełni słoneczną pogodę będziemy musieli trochę poczekać.

Mariusz Pawlak

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama