To pokazuje, że rynek jest ciągle rozgrzany, a dowodem siły byków jest obrona w dniu wczorajszym wsparcia, wyznaczonego przez połowę świecy z minionej środy, która znajduje się na wysokości 1373 pkt. Jednak to nie pomogło i na otwarciu dzisiejszej sesji WIG20 znalazł się poniżej tej wartości, otwierając przy tym lukę bessy. To ona będzie pierwszym oporem do pokonania, jeśli w ciągu dnia koniunktura poprawi się. Jeśli tej luki nie uda się domknąć to do ofensywy mogą znów przejść niedźwiedzie i zepchnąć WIG20 do poziomu 1339 pkt., gdzie mamy szczyt z listopada ubiegłego roku.
Wydaje się, iż najważniejszym w obecnej chwili czynnikiem determinującym przebieg notowań na naszym parkiecie jest stan koniunktury na zagranicznych giełdach. W tym kontekście ważne będą dane o sprzedaży detalicznej w USA w grudniu, które zostaną podane o 14.30. Analitycy szacują, że sprzedaż spadnie o 1,4%, a wyłączając samochody o 0,1%. Warto zwrócić uwagę, że w reakcjach amerykańskich inwestorów zaszły w ostatnich dwóch tygodniach pewne zmiany. Dużo spokojniej odbierali oni dobre informacje, złe zaś przyczyniały się do pogorszenia nastrojów. Taka teza może potwierdzić swoją aktualność także i dzisiaj.
U nas o 16.00 zostanie opublikowany wskaźnik grudniowej inflacji, ale nie wywoła to większych emocji wśród inwestorów. Od dawna wiadomo, że nie ta wielkość makroekonomiczna jest zmartwieniem polskiej gospodarki.