Zachowanie poszczególnych walorów kłóci się z tym, co dzieje się ostatnio na światowych rynkach, gdzie silniejszej przecenie poddają się walory z branży technologicznej. U nas spółki komputerowe nadal trzymają się bardzo dobrze, a gorzej wypadają te reprezentujące starą ekonomię. PKN, KGHM, BRE są na niewielkich minusach. W sumie jednak zmiany cen nie są duże i sesja nie dostarcza nowego materiału do analizy.

Podobnie przebiegają notowania w Eurolandzie, gdzie widać uspokojenie tym, że kontrakty na Nasdaq są na niewielkim plusie, więc zasadne jest oczekiwanie na odbicie. Do tego inwestorzy czekają na wyniki Nokii i Ericssona. Przy tym sentymencie, jaki ostatnio mamy zagranicą wyniki musiałyby być naprawdę bardzo dobre, by pociągnąć ceny akcji w górę. Obawiałbym się raczej, że tak, jak to było do tej pory wyniki finansowe będą zbliżone do oczekiwań, a to przy przesadzonych wzrostach kursów z IV kwartału ub.r. przyczyni się do dalszych zniżek.

Wciąż jednak nie potrafię sobie odpowiedzieć na pytanie, jak długo może trwać izolacja naszego parkietu od tego, co dzieje się zagranicą. O odpowiedź jest tym trudniej, że podobna sytuacja ma miejsce na innych giełdach regionu, więc nie jesteśmy jakąś wyjątkową oazą spokoju.