Z jednej strony taki zryw pozwala na ponowne przełamanie przez WIG20 oporu przy 1450 pkt., którego wczoraj nie udało się sforsować, z drugiej martwi, że jest to efekt zwyżki wąskiego grona papierów. Zobaczymy, jak dalej potoczą się losy sesji, czy dołączą do tych dwóch walorów inne.Europejskie giełdy są na nieznacznych minusach, co jest odbiciem spadku kontraktów terminowych na Nasdaq. To wynik kiepskich informacji z JDS Uniphase, który nie widzi swojej przyszłości tak różowo, jak Greenspan. Spółka zapowiedziała, że nie jest pewna, czy I kwartał tego roku będzie ostatnim, w którym odnotuje spadek sprzedaży. Trudno jest jednoznacznie zinterpretować reakcję amerykańskich inwestorów na wczorajsze wystąpienie Greenspana. Jak się spodziewałem wlał on dużo więcej nadziei w ich serca, niż poprzednio, ale też nie można powiedzieć, by reakcja była bardzo dobra. Zwyżki indeksów nie były duże i nie zrobiły jakiegoś nadzwyczajnego wrażenia. W przypadku Nasdaqa wystarczyły jednak, by załamać formację podwójnego szczytu i skomplikować sytuację techniczną indeksu. S&P500 i DJIA cały czas są blisko wsparć i na pewno czwartkowa zwyżka nie zażegnała niebezpieczeństwa ich przebicia. To cały czas jest element ryzyka dla naszego rynku.

Analiza techniczna wciąż generuje bardzo pozytywne dla posiadaczy akcji sygnały, ale wczorajsze notowania pokazały, że chętnych do realizacji zysków przybywa. Trzeba jednak stwierdzić, że na razie rynek doskonale radzi sobie z napływającą podażą.