Nie zmienił on faktu, że WIG20 drugą, a WIG trzecią sesję z rzędu pozostawały poniżej średnioterminowych linii trendu wzrostowego, co dobrze obrazuje konsekwentne, choć powolne, powiększanie przewagi sprzedających. Głównego czynnika determinującego rozwój sytuacji na naszym rynku należy upatrywać w giełdach światowych, gdzie nadal dominują trendy spadkowe i nie ma sygnałów ich odwrócenia. W środę nadzieja na odbicie powstrzymywała podaż akcji. Rodzi się pytanie, jak zachowają się inwestorzy, gdy odbicie nie nastąpi. Wielokrotnie już u nas bywało tak, że długo opieraliśmy się tendencji na światowych giełdach, a później z nawiązką "nadrabialiśmy zaległości". Można choćby przypomnieć przełom września i października ub.r., gdy ceny akcji na świecie już rosły, a my pozostawaliśmy w konsolidacji.
Napływające ostatnio dane makroekonomiczne nie przybliżają nas do poprawy koniunktury gospodarczej, a trzeba być świadomym, że rynki obecnie nie zadowolą się obietnicami kolejnych obniżek stóp. Zresztą na taki bodziec i tak w tym miesiącu się nie zanosi. Rządowy program gospodarczy, oparty w głównej mierze na środkach pochodzących z funduszy unijnych, jest mało przekonujący. Te środki trzeba umieć skonsumować. W dalszej perspektywie czeka nas problem rosnącego długu publicznego, który może zagrozić unijnym aspiracjom. W sumie więc zdecydowanie więcej zagrożeń niż szans, dlatego od akcji, szczególnie największych spółek, nadal należy stronić.
Krzysztof Stępień
PARKIET