Z jednej strony można to potraktować jako słabość byków, które podjęły próbę przełamania oporu na WIG20 przy 1401 pkt., ale w końcowej części sesji podaż zepchnęła kursy poniżej niego. Z drugiej strony prognostyczne znaczenie takich notowań, które przez prawie cały dzień przebiegają w trendzie bocznym, by dopiero w ostatnich minutach rozstrzygnął się ostateczny ich wydźwięk, nie wydaje się duża. Ale na czymś w końcu trzeba się oprzeć.

I mamy na WIG20 wybicie powyżej szczytu z 13 lutego, co jest dobrym znakiem i następnie długą czarną świecę z dość znacznym obrotem, która obrazuje nieudany test oporu, wyznaczanego przez lukę bessy z 5 lutego i dołek z 21 stycznia. Wątpliwości pozostawia znaczenie średnioterminowej linii trendu wzrostowego, wyprowadzonej z dołka z października ub.r. Wydarzenia chyba zbyt długo wokół niej się toczą, by przywiązywać do niej dużą wagę, ale jednocześnie nadal nie została ona wyraźnie zanegowana. Do tego wszystkiego dzienny MACD dał sygnał, broniąc poziom równowagi.

W związku z dużą niejasnością sytuacji na rynku można by oczekiwać wyraźnego trendu w ciągu dnia. To byłby sygnał, że któraś ze stron rynku wreszcie zdecydowała się na bardziej zdecydowane działania. Póki tak się nie stanie nie można wykluczyć, iż pozostaniemy nadal w męczącym trendzie bocznym.