Bycze otwarcie zapewniły przedsesyjne, pozytywne komentarze banków inwestycyjnych zapowiadające poprawę na rynku. Najistotniejszym z nich był ten z Salomon Smith Barney, którego analitycy podnieśli swoje prognozy EPS dla pięciuset największych spółek z Wall Street. Według nich, wskaźnik ten ma potencjał wzrostu o 7,5 proc. w 2002 roku i 13,3 proc. w 2003 roku.
Optymizmu nie starczyło jednak na długo, do czego przyczyniły się J.P Morgan i Credit Suisse First, redukując swoje oczekiwania, co do wyników Nortela, Cieny i Tellabs. Podaż generowały także obniżka rekomendacji przez Bear Stearns dla Caterpillar i bardzo słabe zachowanie sektora lotniczego.
Ze strony danych makro, poznamy dziś saldo obrotów zagranicznych za styczeń. Prognozy mówią o wzroście deficytu z 25,3 mld USD do 27,2 mld USD. Informacje te będą jednak w cieniu zebrania FED-u. W centrum uwagi inwestorów będzie dziś nie tyle sama jego decyzja w sprawie cen kredytów (godz. 20:15 naszego czasu), gdyż rynek jest praktycznie przekonany o pozostawieniu ich na obecnym poziomie, a towarzyszący jej komentarz na temat sytuacji gospodarczej w USA. Ponadto, na rynek wpływać będzie, zaplanowane na 19-20 marca 2002 roku, głosowanie akcjonariuszy w sprawie fuzji spółek Hewlett-Packard i Compaq.
Opracowanie: Jacek Torowski