Obraz rynku, nawet w średnim terminie jest więc raczej negatywny: linia półrocznego trendu wzrostowego została przełamana i nie można raczej liczyć, że tylko chwilowo; nieliczne firmy mogą przyciągać dyskontem ceny rynkowej w stosunku do wycen analityków, a część spółek - tradycyjnych motorów wzrostów - jest już przewartościowana (np. Pekao warte wg HSBC 90 złotych). Przestała też, przynajmniej chwilowo, sprzyjać dobra koniunktura na Zachodzie.
Z drugiej strony kiedyś rynek musi zacząć dyskontować nadchodzące ożywienie gospodarcze, a analitycy (jak to często bywa) dopiero wtedy będą bardziej optymistycznie patrzeć w przyszłość. Niewątpliwie też, czynnikiem ograniczającym potencjał zniżki są niewielkie obecnie, zwłaszcza na sesjach spadkowych, obroty.
Co wyjść może z tej mieszanki? Prawdopodobnie kontynuacja delikatnej (bo 10% w dwa miesiące to nie jest silny trend) tendencji zniżkowej do momentu kolejnego, takiego jak w październiku lub styczniu, ataku popytu.
Paweł Homiński
PTE "DOM" SA