Zapewne zadecyduje o tym kierunek wybicia z takiego horyzontu. Biorąc pod uwagę wczorajszą sesję i złe nastroje panujące przez cały czas jej trwania naturalne byłoby wybicie dołem. Ale przy ostatniej kapryśności rynku trudno mówić coś z pełnym przekonaniem.
Ostatnie spadki odreagowuje dziś Elektrim, którego cena rośnie o blisko 5% do 5,55 zł. To jednak zbyt mało, by przekroczyć choćby połowę czarnego korpusu z dnia wczorajszego. Obroty są znaczne, ale mniejsze, niż w poniedziałek, co także nakazuje potraktować zwyżkę z dużą ostrożnością. Bez wątpienia jest to w obecnej chwili papier, który może przynieść szybki i pokaźny zysk. Wielu obserwatorów rynku zadaje sobie pytanie, co jeszcze może złego wypłynąć w odniesieniu do tego waloru. Największym zagrożeniem jest to, że rozwinięty zostanie temat utraty aktywów energetycznych, co w zasadzie czyniłoby firmę prawie bezwartościową. Obecna cena rynkowa zawiera się pomiędzy wyceną spółki z energetyką i bez niej. Jeśli te aktywa miałyby zostać przy Elektrimie to widać pewien potencjał wzrostowy, jeśli nie kurs będzie dalej spadał.
Analiza techniczna nareszcie daje pierwsze sygnały nadziei przynajmniej na wyhamowanie zniżek. Ale są to na razie słabe sygnały (głównie dywergencje na wskaźnikach), więc jest dużo za wcześnie, by mówić o kupowaniu tych przecenionych walorów. Dodatkowo ryzyko powiększa fakt, że mamy na tej spółce zazwyczaj wielu insiderów, co powoduje, że nie wszyscy mają równe szanse. Dlatego warto oprzeć się pokusie szybkiego zysku, bo karty w tej grze są mocno znaczone.
Zamówienia na dobra trwałego użytku wzrosły w lutym o 1,5%, czyli więcej, niż oczekiwano. Zobaczymy, jak zostaną one zinterpretowane przez rynki.
Krzysztof Stępień