Wygląda jednak na to, że indeks zamknie się poniżej wsparcia w połowie świecy z 4 stycznia przy 1316 pkt., co będzie wstępem do ponownego testowania luki hossy.
Trudno oprzeć się wrażeniu, iż to, co ostatnio dzieje się na parkiecie jest wynikiem głównie wycofania się popytu, a podaż tak naprawdę w przypadku wielu spółek jeszcze się nie ujawniła. Fatalnie wypadają notowania Elektrimu, ComArchu i TP.S.A., słabo prezentuje się PKN, ale na BZ WBK, Prokomie, BPH-PBK nie widać nadal dużej chęci do sprzedaży akcji. W sumie szerokość zniżkującego rynku nie była dziś bardzo duża. Obroty co prawda względem wczorajszego dnia znacznie wzrosły, ale i tak pozostały na niskim poziomie. Teraz wynoszą ponad 140 mln zł.
Coraz bardziej aktualne staje się pytanie o to, jak zachowają się w najbliższym czasie spółki, które do tej pory tak zdecydowanie opierają się zniżkom. Czy dołączą do większości rynku i również zaczną tracić, czy też wytrzymają przecenę i wraz z odbiciem znów zaczną drożeć. Patrząc na Pekao, który złamał półroczną linię trendu spadkowego, można obawiać się, że zniżki pociągną za sobą i te walory.
Wiele będzie zależeć od rozwoju sytuacji na zagranicznych giełdach. Wtorkowe notowania pozostawiły kiepskie wrażenie. DJIA jest już bardzo blisko wsparcia przy 10 260 pkt., więc jeśli nie będzie odbicia niedługo może ono pęknąć. Rynek technologiczny jest coraz bliższy powrotu do spadków, trwających od początku roku. Dzisiejsze notowania mogą okazać się bardzo ważne dla krótko i średnioterminowych losów tych rynków o ile byki dopuszczą do kolejnych zniżek.
Krzysztof Stępień