Oczywiste wydaje się w tej chwili pytanie, czy będzie ciąg dalszy przeceny w końcówce sesji, czy też popyt zachęcony wyczerpaniem niedźwiedzi doprowadzi do zminimalizowania strat. Patrząc na spółki znów widać, że nie ma jednomyślności w postępowaniu inwestorów, na którą zanosiło się na początku sesji. Część walorów zniżkuje przy mniejszych, niż wczoraj obrotach, co byłoby pomyślnym sygnałem, gdyby nie fakt, że dotyczy to głównie tych papierów, które ostatnio były najsłabsze - Comarch, PKN, KGHM i TP.S.A. Już taki Pekao spada w towarzystwie pokaźnego wolumenu, to samo dotyczy Prokomu. Można więc spodziewać się, że na tych walorach, gdzie aktywność inwestorów jest mniejsza dojdzie w końcówce do poprawy sytuacji, a na poprawę trudno liczyć tam, gdzie podaż jest wyraźna.
Taki scenariusz zakłada, że pierwsza seria danych z amerykańskiej gospodarki zbytnio nie rozczaruje. Bardzo nie rozczarowała, ale trochę tak, co zmniejsza szansę na odbicie indeksu. Sprzedaż detaliczna wzrosła tylko o 0,2% wobec oczekiwań na poziomie 0,4%, a po odliczeniu sprzedaży samochodów o 0,4% wobec spodziewanego wzrostu o 0,5-0,7%. Dane za luty zweryfikowano z +0,3% do +0,2%. Powoli standardem staje się weryfikacja w dół danych za poprzedni miesiąc. PPI wzrósł o 1%, czyli przekroczony został konsensus rynkowy o 0,3 pkt. proc. Bazowa inflacja zwiększyła się o 0,1%, czyli była zgodna z oczekiwaniami. Rynki zareagowały niewielkim rozczarowaniem. Te dane nie pomogą indeksom w USA w solidniejszym odbiciu, o ile nie przyczynią się do kolejnego spadku. Cała nadzieja byków w indeksie nastrojów, który o 15.45.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu