Ten obszar ma ogromne znaczenie, bo bez względu na przyjętą interpretację wykresu (konsolidacja czy klin zniżkujący), zakrycie tego okna hossy będzie fatalnym sygnałem dla rynku, przesądzającym o zmianie trendu na spadkowy w średnim terminie. Dlatego też można spodziewać się zażartej walki o utrzymanie tego wsparcia. Nie będzie to zadanie łatwe, bo warunki zewnętrzne są dziś niesprzyjające. DAX na początku sesji zanurkował o blisko 2%, co po części jest efektem wczorajszych zamknięć w USA, a po części dużo gorszego od oczekiwań indeksu nastrojów wśród niemieckich przedsiębiorców za kwiecień. Całe szczęście, że Nasdaq zatrzymał się na wsparciu w postaci lutowego dołka, ale widać wyraźnie, ze wisi ono na włosku. "Beżowa księga" nie dała nowego obrazu amerykańskiej gospodarki, a przesłanie, jakie odebrali inwestorzy sprowadzało się do tego, że zyski przedsiębiorstw w szybkim czasie nie poprawią się.
U nas mamy decyzję RPP w sprawie stóp procentowych, ale nie wydaje się, by ta informacja zadecydowała o losach sesji. Może do jej ogłoszenia rynek będzie się opierał większej zniżce, ale jeżeli takie nastroje, jak teraz, utrzymają się na zagranicznych giełdach, to obawiam się, że po ogłoszeniu decyzji, bez względu na to, jaka ona będzie, podążymy na południe.
Z analizy technicznej wynika, że WIG20 nie ma już miejsca na kolejną nawet niewielką zniżkę i jeśli okaże się, iż nie ma dziś szans na wzrost, podaż może przystąpić do silniejszego natarcia.