Trudno się też spodziewać, by z takiego marazmu nastąpiły dziś jakieś poważniejsze rozstrzygnięcia. Wiele wskazuje, że będzie to kolejna sesja typowa dla trendu bocznego, a o ostatecznym jej wydźwięku zadecyduje końcowy jej fragment.

To samo, co u nas tylko na nieco niższym poziomie dzieje się na głównych giełdach europejskich. Tamtejsze indeksy okopały się w pobliżu czwartkowych zamknięć i spokojnie wyczekują na sygnały z Ameryki. Kontrakty na tamtejsze indeksy nie dają wskazówek w kwestii nastawienia inwestorów, więc można spodziewać się, że do większych ruchów dojdzie dopiero o 14.30.

Z mniejszych spółek warto odnotować silny spadek Orfe, które systematycznie traci na wartości od miesiąca. Dziś zostało przecenione o blisko 10% i kosztuje najmniej od początku grudnia. Wszystko to odbywa się przy minimalnych obrotach, ale dla posiadaczy tych akcji nie jest to wcale pocieszenie. Po pierwsze kurs od ostatniego szczytu stracił już blisko 30%, a po drugie przy takich obrotach trudno mówić o skutecznym i szybkim zamknięciu inwestycji. Wydaje się, iż właśnie ze względu na brak wyraźnej presji podażowej przynajmniej tymczasowo zniżkę powinien zatrzymać poziom 20,90 zł, gdzie znajduje się szczyt z połowy października ub.r. oraz 38,2% zniesienie rocznego wzrostu, rozpoczętego w marcu 2001 r.