Obroty w porównaniu z końcówką ubiegłego tygodnia są mizerne, bo wynoszą tylko 120 mln zł. Sesja najbardziej przypomina to, co działo się na rynku do ostatniego czwartku. Ani śladu tego agresywnego kapitału, który pociągnął rynek w górę. Ale to może być tylko złudne wrażenie, bo tak naprawdę wystarczyłoby dziś zaatakować jedną spółkę i znów mielibyśmy zwyżki. Ostatni fragment sesji zależał będzie zapewne od tego, jak wypadnie test 1368 pkt. Przy obserwowanej obecnie aktywności podaży nie powinno dojść do przebicia tego wsparcia, ale jeśli tak miałoby się stać, to otrzymalibyśmy negatywny sygnał. Najważniejsze będzie zamknięcie nie niżej, niż 1368 pkt., które dawałoby szansę na kontynuację wzrostów w kierunku tegorocznego szczytu.
Z dużych spółek trudno uznać zachowanie którejś za szczególnie interesujące. Na większości obroty są znacznie mniejsze, niż w piątek, a zmiany cen niezbyt istotne. Ciekawie wygląda duży wzrost Okocimia, który w ubiegły czwartek przedostał się powyżej czteroletniej linii trendu spadkowego. Dziś zbliżył się do poziomu 16 zł, gdzie wypadł ubiegłoroczny szczyt. Ogranicza on od góry trwający ponad rok trend boczny i ewentualne wybicie ponad ten poziom potwierdzałoby zmianę trendu na tej spółce w dłuższym terminie. Szkoda, ze obroty są tu tylko sporadycznie zadowalające. To czynnik znacznie zmniejszający atrakcyjność tego waloru.
W Eurolandzie zmiany indeksów nadal niewielkie. Pogorszenie notowań kontraktów na Nasdaq, które tracą teraz już 17 pkt. dało impuls do przejścia na południową stronę indeksów w Londynie i Frankfurcie. Zniżki jednak są na razie symboliczne.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu