Jedno jest pewne, że rynek wygląda zupełnie inaczej, niż wtedy, a inwestorzy nie wykazują dużej determinacji przy kupowaniu akcji. Można przypuszczać, że to wynik ponownego pogorszenia koniunktury na zagranicznych giełdach, a także ostatnich kiepskich informacji z naszej gospodarki. Widać też efekt wzrostu niepewności na rynkach związanych z zagrożeniem atakami terrorystycznymi w USA, a także zaognieniem konfliktu między Indiami i Pakistanem.
To skutkuje sprowadzeniem głównych indeksów światowych w pobliże bardzo ważnych wsparć. Wszyscy je prawie znamy na pamięć, więc jedynie pozostaje czekać na rezultat ich testu. Otwarcie na giełdach w USA nie wypadło zbyt okazale i to pomimo dobrych informacji o zamówieniach na dobra trwałego użytku. Nasdaq na początku sesji zdołał dotrzeć jedynie w okolice połowy czarnego korpusu z wtorku i zanurkował na południe. To zapowiada kolejny test luki hossy z 14 maja, broniącej indeks przed powrotem do trendu spadkowego. DJIA jest już też na minusie, co wzmaga obawy o tworzenie się na wykresie formacji głowy z ramionami, kończącej trend wzrostowy, rozpoczęty we wrześniu ub.r.
Wiadomością dużego kalibru był spadek niemieckiego PKB w I kwartale o 1,2%, licząc rok do roku. Wciąż nieciekawa jest atmosfera wokół sektora technologicznego. Wczoraj obniżenie przez Goldman Sachs prognoz dla 26 spółek z tego sektora, dziś obniżenie przez Moody`s perspektywy ratingu dla Deutsche Telecom. To pokazuje, ze powodów do zwyżek nie ma, ale nasz parkiet rządzi się swoimi prawami. Jeśli jednak dojdzie do przełamania wsparć na zagranicznych giełdach i my możemy na to zareagować ze zdwojoną siłą.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu