Teraz ma 1222 pkt., a połowa ostatniej świecy to 1234 pkt. Dość niskie i do tego skoncentrowane na dwóch papierach obroty stwarzają szansę na większe odbicie, bo widać, że na większości dużych walorów podaż jest dziś bierna. Jednak znaczny obrót mamy na dwóch kluczowych dla obrazu rynku spółkach, czyli Pekao i TP.S.A. Pierwszą z nich można określić jako największy hamulec większej zwyżki. Bank traci 0,5% przy wolumenie przekraczającym 80 tys. sztuk. Zgodnie z zasadą obserwowaną wielokrotnie w poprzednich tygodniach (tam gdzie jest duży obrót jest i spadek kursu) można się obawiać o dalsze pogorszenie notowań Pekao. Zresztą przypomnę środową i czwartkową sesję, kiedy to zniżkom oparł się BPH PBK, ale już w piątek zaległości odrobił z nawiązką.
Notowania Tepsy to osobny temat. Po odbiciu do 11,35 zł kurs jest teraz 20 gr. niżej, co pokazuje, jak duże są obawy o dalszą przecenę i w konsekwencji przełamanie historycznego dołka. Wolumen jest bliski 1 mln sztuk.
Przy takim układzie sił trudno spodziewać się zamknięcia wyższego, niż 1234 pkt. Z drugiej strony powrót poniżej 1216 pkt. (chyba mało prawdopodobny) zwiastowałby dalsze spadki.
Interesujący jest wzrost o ponad 3,5% węgierskiego BUX-a. Ale już w Pradze mamy 0,5% spadek, w Moskwie bardziej stonowany wzrost o 1,5%. To potwierdzałoby, że te rynki są dość skorelowane jeśli chodzi o skalę poszczególnych ruchów. Parkiet czeski w ostatnich tygodniach stracił najmniej, więc i najmniej jest podatny na odbicia.