Połowa z tego przypada na akcje Pekao i TP.S.A., jeśli dodać do tego PKN to na te trzy spółki przypadnie blisko 70% obrotów na całym rynku. Jak więc w tej sytuacji można mówić o dzisiejszej sesji inaczej, jak korekcyjne odbicie. Jest ono zapewne pokłosiem ostatniej poprawy nastrojów na światowych giełdach, które u nas przeszło bez echa. Ale też i musiało tak być skoro bardzo długo spadkom się opieraliśmy.

Zupełny brak wiary w utrwalenie zwyżek panuje na rynku terminowym. Ostatnio było tak, iż kontrakty na WIG20 bardzo dobrze wyprzedzały wydarzenia na rynku kasowym. Ujemna baza sygnalizowała zniżki cen akcji na następnej sesji giełdowej. Dziś ta baza od początku dnia utrzymuje się na poziomie około -10 pkt., co byłoby złym zwiastunem na następną sesję.

Na giełdach Eurolandu mamy dość spokojne sesje. Główne indeksy zyskują umiarkowanie, od 0,2% dla FTSE100 do 1% dla CAC. Kontrakty na Nasdaq są minimalnie na plusie. Widać więc sporą ostrożność w poczynaniach europejskich inwestorów. Nie bez znaczenia jest też fakt, że od środowych dołków indeksy urosły po około 10%, co może zachęcać najaktywniejszych graczy do likwidacji pozycji. Interesujące jest również to, że indeksy europejskie doprowadziły do złamania pierwszych, krótkoterminowych oporów pomimo tego, że w USA to się nie udało i struktura trendu spadkowego nie zmieniła się. Nie ma zbyt wielu mocnych argumentów na poparcie tezy, iż zagrożenie dalszymi zniżkami w Ameryce i w konsekwencji przełamanie szeroko opisywanych zostało choć częściowo zażegnane. To w dalszym ciągu jest najważniejszy czynnik determinujących rozwój sytuacji na światowych rynkach akcji.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu