Nie przeszkodziło to jednak indeksom rosnąć.
Euroland miał do nadrobienia zaległości ze środy, kiedy to amerykańskie indeksy zaczęły odrabiać poranne straty, dokładnie w chwilę po zamknięciu frankfurckiej giełdy. W zwyżce europejskim indeks pomogły też dobre dane napływające z gospodarki niemieckiej. Tamtejsze ministerstwo finansów podało, że zamówienia w przemyśle wzrosły w maju o 3,1% w ujęciu miesięcznym. Taki wynik pozytywnie zaskoczył analityków, którzy prognozowali zwyżkę zaledwie o 0,1%. To był kolejny powód dla którego inwestorzy kupowali akcje. Ostatnim pretekstem do zwyżki, była niewątpliwie nadzieja, iż pomimo licznych ostrzeżeń ze strony FBI, w USA nie dojdzie do żadnych zamachów terrorystycznych A to powinno wywołać naturalne uczucie ulgi wśród tamtejszych inwestorów, która następnie przełoży się na większe zainteresowanie akcjami i być może będzie początkiem summer rally.
W tej oto atmosferze, europejscy inwestorzy kupowali w czwartek akcje, powodując wzrost indeksów. W przypadku niemieckiego Xetra DAX oraz francuskiego CAC-40, jest to szczególnie ważne, z uwagi na sytuację techniczna. W obu bowiem przypadkach, wsparcia utworzone przez minima z 26 czerwca br., nadal są aktualne. Sprawia to, że w chwili obecnej, to strona popytowa ma większe szanse na zdobycie przewagi na rynku w krótkim terminie. Zwłaszcza, że dołki utworzone po zamachach z 11 września ub.r., nadal stanowią najbliższą istotną barierę popytową.
Znacznie gorzej prezentuje się londyński FT-SE 100. Na wykresie tego indeksu, przewaga strony podażowej jest dość wyraźna. Długie czarne świece z wtorku i środy, jasno pokazują, która strona rynku ma przewagę. Jeżeli w piątek byki nie zaatakują, doprowadzając do zdecydowanego powrotu indeksu powyżej 4434 pkt. (dołek z 21 września ub.r.), to należy liczyć się z dalszym spadkiem. Spadkiem, którego zasięg trudno już prognozować, gdyż poziomy wsparć są bardzo odległe.
Marcin R. Kiepas