Cały czas ważą się losy wsparcia w połowie świecy z 10 października przy 1080 pkt. Zamknięcie poniżej niego będzie sygnałem do kontynuacji przeceny.
Im bliżej rozpoczęcia sesji w USA, tym bardziej topnieją poranne wzrosty na giełdach Eurolandu. Po poniedziałkowych spadkach w granicach 5%, odbicia o niecałe 1,5% nie mogą zrobić żadnego wrażenia na niedźwiedziach. Podsycają tylko obawy o to, że wzrost jest ruchem powrotnym do przebitych wczoraj wsparć, po którym nastąpią dalsze zniżki.
Na końcowe dwie godziny notowań u nas rodzi się pytanie, czy słabnące parkiety Eurolandu zrobią wrażenie na naszych inwestorach i skłonią ich do dalszej wyprzedaży. Ponowne przekroczenie 1080 pkt. przez WIG20 rozstrzygnęłoby prawdopodobnie losy tego wsparcia. Polegając na regule, którą można od dobrych kilku tygodni obserwować na rynku, sprowadzającej się do tego, że jak obroty są większe, niż dzień wcześniej, to indeksy spadają, a jak mniejsze to rosną, można oczekiwać powrotu zniżek.
W układzie sił na największych spółkach nie ma zmian. Nadal najgorszy jest Softbank, zniżkujący o blisko 8%, słabo wypada BRE, który przy dużych obrotach traci 4%. O utrzymanie wsparcia przy 10,5 zł walczy Tepsa, pozostająca tylko 25 gr. ponad tym poziomem. Wczoraj na Pekao widzieliśmy, jak szybko rozstrzyga się to, czy spółka mocno spadnie, czy nie. Dlatego końcówka sesji na tej spółce będzie bardzo interesująca. Spadek Tepsy poniżej ubiegłorocznego dołka byłby bardzo złym sygnałem dla całego rynku.
Krzysztof Stępień