Choć wydaje się, że prędzej, czy później powinno dojść do testu jesiennego dołka, to jednak znajdują się chętni, by wyprzedzić ruch rynku i próbują podkupować dołek wcześniej. Na ile ta strategia okaże się skuteczna trudno teraz ocenić. Warto jednak zwrócić uwagę, że najwięcej w górę poszły te spółki, na których obroty są dziś mniejsze, niż wczoraj. Zresztą do końca sesji pozostało jeszcze półtorej godziny, indeksy w Eurolandzie są nadal na sporych minusach, w USA przed 16.00 zostanie podany indeks zaufania konsumentów Uniwersytetu Michigan (który przypomnę ostatnio był znacznie gorszy od oczekiwań i wywołał spore spadki na giełdach), więc jeszcze wiele się może zdarzyć. Trudno po takim chwilowym zrywie zmieniać zdanie o rynku.
W największym stopniu w górę poszedł Softbank, który dotarł do połowy wczorajszej świecy. Podziałały zapewnienia, że wyniki grupy za II kwartał będą lepsze, niż w zeszłym roku. Ale przecież tego właśnie, że spółka przedstawia podkolorowane raporty, przypisuje się ostatnią przecenę. O blisko 4% wzrosła Agora, niewiele mniej BRE, ale to przecież spółki, które znacznie ostatnio traciły. Do 10,50 zł powróciła Tepsa, ale na razie nie ma powodów, by traktować to inaczej, jak ruch powrotny do ubiegłorocznego dołka.
Kontrakty na Nasdaq przeszły na północną stronę, co nieznacznie poprawia nastroje w Eurolandzie. Wydaje się jednak, że te rynki z dużą ostrożnością będą wyczekiwać na rozpoczęcie notowań w USA i nie będą zbyt zawzięcie odrabiać strat.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu