To oczywiście nie zmienia ich sytuacji w dłuższym terminie, więc pozostaje czekać na dalszy rozwój wypadków.

Podobnie niepewne są nastroje w Eurolandzie. FTSE i CAC prawie nie zmieniają swoich wartości w porównaniu z ostatnim zamknięciem, DAX rośnie o 1%, co nie robi dobrego wrażenia po silnym spadku z dnia wczorajszego. Dziś w USA o 14.30 zostanie opublikowany cotygodniowy raport z rynku pracy. Oczekuje się, iż liczba nowych bezrobotnych wyniesie 373 tys. Ma zostać także podany indeks aktywności gospodarczej ISM za lipiec. Spodziewany jest spadek do 55,1 pkt., ale po wczorajszym indeksie z rejonu Chicago trzeba być przygotowanym na gorszy wynik. Jednocześnie nie jest do końca jasne, jak będą reagować inwestorzy w USA na te dane. Z jednej strony mogą uznać, że to wszystko jest już w cenach akcji, z drugiej gdyby te dane były gorsze czara goryczy może się przelać i dopiero zobaczymy prawdziwą korektę ostatnich wzrostów. Ta korekta jest bardzo ważna z tego powodu, że pozwoli ocenić aktualną siłę rynków i ich potencjał spadkowy w krótkim terminie. Na razie wydaje się, że posiadacze akcji opanowali nerwy i postanowili poczekać na rozwój sytuacji. Ale kolejne złe dane mogą ponownie wyzwolić podaż. Opublikowany rano indeks nastrojów konsumentów we Francji spadł znacznie bardziej od oczekiwań. To kolejne potwierdzenie obaw o koniunkturę gospodarczą w kolejnych kwartałach. Obniżenie prognozy wzrostu PKB dla Niemiec przez instytut Ifo też jest wyrazem zwątpienia w wyraźniejszą poprawę kondycji największej gospodarki Eurolandu jeszcze w tym roku. To ważna informacja w kontekście danych o poziomie naszego eksportu, który będzie coraz trudniej uplasować w następnych miesiącach.